Strona grupy skanlacyjnej Hayate
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

-|-Strona główna grupy Hayate-|-

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Życie jest jak jazda na rowerze...
Autor Wiadomość
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 21 Luty 2016, 01:44   

Lilka napisał/a:
Sorka, nie chce mi się dłużej zgadywać. Poddaję się ^^'
Ok, ale poczekam jeszcze na Alexa, bo raz mu za szybko popsułem zabawę (z kolejnością pieczenia ciast) i był nieco niezadowolony :P

Chyba, że od razu powie, że nie zgaduje :>
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 21 Luty 2016, 01:56   

Ale dopiero rano, bo teraz za siebie nie odpowiadam :P
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 23 Luty 2016, 21:37   

rad: napisał/a:
No to zgadywanka dla wszytkich: dlaczego chciałbym się wyrobić do 26 kwietnia? :>
Lilka napisał/a:
Rocznica złożenia pierwszego Squadaka?
rad: napisał/a:
Blisko, ale nie pierwszego ;)

I która rocznica? :>

No to może 9 urodziny Squ6LT?
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
Ostatnio zmieniony przez Alexandrus888 23 Luty 2016, 21:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gryzipiórek Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 33
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 23 Luty 2016, 21:59   

Albo 10 urodziny Squadaqa 6.
_________________
Lilka w pracy:
Ostatnio zmieniony przez Lilka 23 Luty 2016, 22:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 23 Luty 2016, 22:06   

Nie, bo Squ6 powstał w okolicach lutego.
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Gryzipiórek Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 33
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 23 Luty 2016, 22:14   

Nie, bo 6-tkę składał na Konkurs Młodych Elektroników w 2-giej technikum.
_________________
Lilka w pracy:
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 23 Luty 2016, 22:21   

To dlaczego w którymś temacie pisał, że ma zdjęcie z okolic lutego 2006 jak składa squdaqa na wsi?
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 23 Luty 2016, 22:45   

Śliiiiiczna dyskusja :>

And the winner is:
Lilka napisał/a:
Albo 10 urodziny Squadaqa 6.
LILKA! *_*

Gratuluję! :D

Alexandrus888 napisał/a:
Nie, bo Squ6 powstał w okolicach lutego.
Nie powstał, a powstAWał... Konkretnie to chyba od stycznia do kwietnia.

Cytat:
Nie, bo 6-tkę składał na Konkurs Młodych Elektroników w 2-giej technikum.
Jestem wzruszony, że Lilka tak dobrze pamięta, albo potrafi wyszperać :)
Dokładnie tak!

26 kwietnia 2006. XXXII Konkurs Młodych Elektroników w Zespole Szkół Łączności xD Przytoczyłbym obrazek z dyplomem, ale nie chcę tak jawnie rzucać swoim nazwiskiem :)

Dziękuję, że jesteście i piszecie ^^ Będę o Was pamiętał :)
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 23 Luty 2016, 22:51   

rad: napisał/a:
Będę o Was pamiętał :)
Brzmi to jakbyś miał zamiar gdzieś na bardzo długo zniknąć T_T
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 23 Luty 2016, 22:58   

Nie o to mi chodziło :(

Aczkolwiek fakt jest faktem, że od czwartku nic nie zrobiłem, choć tym razem w mniejszej mierze przez spam...

25.02.16
Prostowanie tylnych widełek ramy.
Poprawa ustawienia zębatek - przednia znajduje się w tej samej osi co tylna, co powinno korzystnie wpłynąć na pracę łańcucha - nie powinien już spadać, gdy nie jest napięty.
Zerwanie gwintu w dopiero co nawierconym i nagwintowanym otworze mocowania osłony łańcucha - konieczne będzie ponowne zaspawanie T_T
Złamanie kombinerek :(

27.02.16
Wywiercenie otworów i rozszlifowanie pilnikiem do jednego podłużnego otworu w mocowaniu ramienia hamulca torpedo. Ogradowanie krawędzi, by nie były ostre.
Zapchanie miedzią i cyną małych ubytków w okolicach mocowania tylnego hamulca. Szlifowanie tychże miejsc na gładko.
Ponowne wywiercenie i nagwintowanie otworów w jednym z przyspawanych mocowań.

28.02.16
Poszukiwania tylnego błotnika w internecie... Odszukałem paragon z 10.12.2008 roku, gdy to kupiłem komplet błotników za 11zł. Teraz z dostawą z neta 20zł kosztuje jeden, interesujący mnie tylny błotnik. Towar zaczyna być niedostępny to drożeje...
Wyginanie przedniego widelca o 1cm w prawo. Teraz rower "trzyma geometrię". Rozłożyłem sznurek na podłodze w linii prostej, założyłem koła do roweru i ciągałem nim wte i wewte korygując ustawienia położenia kół i doginając widelec. Ostatecznie uzyskałem sytuację, gdy przednie koło stoi wizualnie prosto i tylne też. 9,5-roczna wada Squadaqa zażegnana (mam nadzieję) i teraz będzie jednośladem. Ojciec kiedyś mnie wyśmiewał, jak mu mówiłem, że jadę na kolejową szynę do parku ustawić geometrię, a teraz widział, że jednak było naprawdę krzywo i ustawianie prawidłowej ma sens.

10.03.16
Zeszlifowanie na gładko spawu na prawym tylnym widelcu tuż przy mocowaniu osi koła.
Zeszlifowanie spawów blaszek mocujących prawą stronę osłon. Kontrola jakości spawów. Trzy z nich są za słabe :/ Przy wyginaniu blaszek spawy się urwą. Będę musiał to jeszcze poprawić :(

12.03.16
Spawania będzie niestety więcej. Wydrapałem dobrze zamaskowaną zgorzel z tyłu suportu i zrobiło się pokaźne wgłębienie... Niby wgłębienie to nie dziura, ale mnie wkurza. Do poprawki jest też z lewej strony aż 5 mocowań osłon. Jeśli je będę próbował wygiąć to się urwą :/ Dorobiłem na wszelki wypadek 4 nowe, bo tamtych mogę już nie dać rady uratować. Nigdy w życiu nie myślałem, że spawanie takich drobnych elementów jest takie hardcorowe. Nigdy więcej! :x
W profilach zamkniętych poziomych rur tylnego widelca coś mi dzwoniło. Z racji, że dochodziło do przepalenia rurek, to do środka dostała się zgorzel i jakiś syf. No i przy każdej zmianie jego pozycji ten syf dzwonił w rurkach. Nie było rady, trzeba było profile zamknięte "otworzyć". Postanowiłem, że wywiercę w każdej rurce od dołu, od strony wewnętrznej otwory a potem nagwintuję i będę mógł je jakoś pomysłowo zaślepić śrubką M3. Ale ten syf nie chciał wylecieć :/ Co ja się nakombinowałem >_< Od 18 do 24 przesiedziałem i stosowałem różne metody począwszy od potrząsania ramą, aż po stosowanie magnesu neodymowego i kleju cyjanoakrylowego na końcu cienkiego śrubokręta... Ostatecznie wsadziłem do środka diodę świecącą SMD na dwóch cienkich drucikach i przez otwór średnicy 3mm wyłapywałem okruszki, które dzwoniły w ramie. Trochę na czuja, trochę widziałem. Normalnie jak chirurg przez jakiś wziernik czy coś :/ Niestety jeden kamlot okazał się tak wielki, że nie wylazł przez 3mm otwór. Musiałem go powiększyć do M4... Także mam dwa otwory techniczne w zamkniętym profilu. Może kiedyś się do czegoś jeszcze przydadzą, więc ich nie będę zaspawywał.
Ale mam dzisiaj naprawdę dość >_< Ta zabawa z dzwoniącą ramą była straszna...

27.03.16
Nadal nic nie zrobiłem. Przed Pyrkonem czyszczę karty pamięci do aparatu. Na dzień dzisiejszy wiem, że z jedną 8GB się wyrobię, jeśli będę siedział codziennie i obrabiał foty. Termin naprawy roweru do 26 kwietnia nie zostanie dotrzymany T_T Szkoda... Kolejne miesiące bez roweru... :/ W zasadzie to statystyk już też w tym roku nie wyrobię...

13.04.16
Chyba czas by się za niego zabrać, nie sądzicie moi drodzy? :>
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 13 Kwiecień 2016, 22:50, w całości zmieniany 8 razy  
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 1 Styczeń 2017, 00:00   

Zeszłoroczne podsumowanie (2015).
Tegoroczne za 2016r. zamieszczam poniżej:

...............................................2016, .......-....2015, .......-.....2014, .........-..2013, .....-......2012,
Przebieg roczny: ....................2567,8km, ..-.3911,9km, ......4137,9km, .....4113,2km, .-..4092,6km,
Średni przebieg miesięczny: ..214km, ..........326km, ...........344,9km, .......342,7km, ...-..341km,
Średni przebieg podróży: ......32,5km, ...... ..29,9km, ...... ...30,7km, .........28,4km, ....-...30,1km,
Liczba podróży: ............. .......79, .................131, .............. 135, ..............145, ..............136,
Średnia prędkość roczna: ......21,15km/h, . ..21,5km/h, ... ...21,3km/h, .....21,2km/h, ..-..21km/h,
Max osiągnięta prędkość: ......55,8km/h, ... ..52,6km/h, ... ...56,2km/h, .....51,7km/h, ..-..57,2km/h,
Max przebieg w ciągu 1 dnia: 153,8km, ....-..101,4km, .....-..132,2km, ....-.110,7km, ...-..72,6km,
Całkowity czas na rowerze: ...5dni, 1h24m; 7dni, 13h53m; 8dni, 2h17m; 8dni, 1h35m; 8dni, 3h6m,
Liczba awarii: .........................21, ..... ..........40, ..... ............24, ...........-...43, ................45,


...............................................2011, ...............2010, ...........2009, .............2008
Przebieg roczny: ....................4052,6km, .......4044,5km, ....4001km, ........2511,2km
Średni przebieg miesięczny: ..337,7km, .........337km, .........333km, ...........209km
Średni przebieg podróży: ......29,2km, ...........32,9km, ........25,2km, ..........27,3km
Liczba podróży: .......... ..........139, .......-........123, .......-.....159, ................92
Średnia prędkość roczna: ......19,5km/h, ........17,95km/h, ..19,1km/h, .......17,9km/h
Max osiągnięta prędkość: ......56km/h, ...........52,3km/h, ....56km/h, ..........62km/h
Max przebieg w ciągu 1 dnia: 199,9km, .........214km, .........120km, ...........128,3km
Całkowity czas na rowerze: ...8dni, 15h30m; 9dni, 9h15m; 8dni, 17h22m; 5dni, 20h5m
Liczba awarii: .........................55, ..................89, ................89, .......-.........brak danych

Całkowity przebieg Squadaqa od 2006 roku to 35 907,7km.

Coroczne wykresy:





Brak wykresu kołowego dotyczącego konfiguracji roweru, gdyż ze względu na brak wąskiej opony cały czas była zimowa, nawet latem.

Podsumowanie:

W zeszłym roku utraciłem większość danych z całego półrocza, przez co trudno w pełni porównywać osiągi... Ale spróbuję na podstawie tego, co jest. Zważywszy, że przez 197 dni byłem na rowerowym głodzie bez dwóch kółek, to po remoncie ostro wziąłem się do "pracy". Już 15 lipca, w 3 dni po zakończeniu podstawowych napraw mających przywrócić rower do życia zrobiłem bez żadnego przygotowania trasę liczącą 153,8km. Była to trzecia pod względem dystansu, najdłuższa w życiu jednodniowa podróż rowerowa. W dodatku bez żadnego wcześniejszego treningu... Podczas tej podróży, praktycznie bez pedałowania rozpędziłem się z górki do 55,8km/h i gdyby nie wysoko umieszczony bagaż z tyłu i z przodu, który powodował silne wibracje kierownicy to mógłbym spokojnie przekroczyć barierę dźwięku? Eh, nie xD Tylko albo aż 60km/h, ale niepewne zachowanie roweru i strach przed jadącym za mną TIRem nie pozwolił już gnać szybciej.

Średnia długość trasy, która w tym roku zbliżyła się do poziomu z 2010 roku to 32,5km. Jest to następstwo wyprawy do Jasionki... Jak zobaczyłem w tabelce średnią długość podróży z dwóch pierwszych jazd na poziomie ~70km, która wraz z kolejnymi krótkimi wypadami szybko spadała, to postanowiłem jak najbardziej spowolnić to opadanie i jeździłem dłużej, nie wracając do domu przed przekroczeniem 30km na liczniku.

Liczba podróży to 79 - dosyć sporo jak na niecałe pół roku. Ale dużo było także kilometrów - 2567,8 to dużo więcej niż ekwiwalent któregokolwiek półrocza z poprzednich lat. Fakt, że nie udało się przebić zeszłorocznego dystansu, ale raczej od początku nie było to możliwe. Może gdyby rower po remoncie nie psuł się tak często i nie były to poważne awarie, to jeszcze te 400km z kawałkiem dałoby się zrobić i byłoby 3000, ale nie ma co narzekać. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia :P

W zeszłym roku rad: napisał/a:
Średnia prędkość była zaskakująco duża, czego się zupełnie nie spodziewałem. Za mocno "cisnę". Ale "spoko" - jeszcze miesiąc czy dwa bez roweru i stracę formę :(
No i się stało - jest wolniej niż poprzednio. Średnia prędkość to również następstwo jazdy do Jasionki. Cała trasa pokonana była bardzo wolno - AV to tylko 16,8km/h czyli tempo spacerowe. Gdybym jechał szybciej, to prawdopodobnie pod koniec podróży byłaby ze mnie "dętka", albo tak jak Alexowi wysiadłyby mi kolańca i byłby koniec. I tak po 40km podróży złapał mnie tak zaj... taki mocny skurcz w nogach, że tylko sam jeden Alex może powiedzieć jak wtedy kląłem, ledwo stojąc na nogach na chodniku w jakiejś wiosce... Na dalszym etapie jednak jakoś się to rozeszło, a "przyczepka" w postaci Alexa sprawiła, że jechałem bardzo oszczędnie i nie zużyłem wszystkich gdzieś tam skitranych przez pół roku pokładów energii. Gdyby było jeszcze ze 20km do zrobienia to fizycznie też dałbym wtedy radę. Mimo że ani razu nie byłem w minionym roku na stosunkowo wolno jeżdżącej masie krytycznej, to trudno było jednak w kolejnych miesiącach odrobić tę "stratę" czasową i średnia prędkość zakończyła się na poziomie 21,15km/h. W listopadzie i grudniu praktycznie już nie rosła ze względu na zmniejszone możliwości z powodu zimna i grubego ubioru stwarzającego większe opory powietrza. Niższa średnia prędkość to także następstwo wydłużenia dystansu dziennego. Im dłuższa trasa tym mniej sił na utrzymywanie dużego tempa. Nie bez znaczenia jest także zabierany na rower ładunek. Ale ten ładunek umożliwia trening "wysiłkowy" xD

Najdłuższy miesięczny dystans to 573km osiągnięte w lipcu. W zeszłym roku było to październikowe 558km, w 2014 sierpniowe 502,3km a dopiero w 2013 było znacznie lepiej - 656,2km w sierpniu 2013 roku.

Na kręceniu korbą spędziłem 5dni 1h i 24 minuty. To o 18,5h mniej niż w roku 2008, który dystansem był porównywalny do minionego, 2016 roku.

Poważniejszych awarii było 21. Niby nieźle jak na pół roku - teoretycznie w ciągu całego roku byłoby około 40, czyli tyle ile w poprzednich latach. Biorąc jednak pod uwagę, że rower był po remoncie, to mogłoby być lepiej.

Prawie 1/4 wszystkich jazd miała miejsce w piątki. 2 razy jeździłem w niedzielę - raz z Alexem z Jasionki do Rzeszowa oraz drugi raz, gdy miałem wracać ze wsi od wuja do domu, a następnego dnia od rana miałem być w Poznaniu. Pozostałe dni tygodnia rozkładają się dość symetrycznie :)

Od 13 lipca na rowerze przewiozłem w sumie 1071kg ładunku. W roku 2015 było to 1270kg. Jak na pół roku to całkiem dużo. Głównie były to zakupy z marketów, których w promieniu 5-8km od domu mam naprawdę sporo. Wielokrotnie zwoziłem także jabłka i gruszki z poznańskich i podpoznańskich drzewek, które co roku się marnowały, bo nikt ich nie zbierał. Gruszki i jabłka z mamą początkowo przejadaliśmy, trochę poszło na przetwory a na końcu roku w trakcie pierwszych mrozów przywiozłem ich kilkadziesiąt kilogramów i z części z nich robi się obecnie cydr (nawet nie wiecie jakie to czasochłonne!) xD

18 razy zapisywałem ślad GPS, co wskazywałoby na jakieś dalsze podróże, bądź kręcenie się w nieznanych mi zakamarkach Poznania i okolic. W poprzednim roku zapisywałem ślad tylko 4 razy. W podsumowywanym roku tworzyłem sobie mapę rosnących przy polnych drogach drzewek ze smacznymi owocami więc GPS był pomocny :P

3 razy ładowałem rower z sieci. Raz przed pierwszym wyjazdem po remoncie, drugi raz u Alexa, a trzeci przed powrotem z Jasionki, jeszcze u Urtiki. Od tamtego czasu rower karmi się energią pochodzącą z dynama, którą produkuję podczas jazdy oraz starymi bateriami, które, gdy stoi u mnie w pokoju, oddają resztki energii na korzyść Squadaqa :)

6 razy złapałem laczka. Mogłoby być lepiej, ale stan tylnej opony niestety nie pozwolił uzyskać lepszego wyniku. Przez cały rok 2015 złapanych kapci było tylko 8.

14 razy smarowałem łańcuch, czyli średnio co 183km. W zeszłym roku oliwiłem go częściej, bo co 170km. Mam jednak nadzieję, że jeszcze pół roku wytrzyma zanim osiągnie kwalifikujące go do wymiany 1% wyciągnięcia. Zimą postaram się częściej konserwować go na ciepło smarem stałym, smrodząc przy tym w kuchni...


Wydatki całoroczne:

Rok temu rad: napisał/a:
Po Nowym Roku sobie to odbiję i nie zmieszczę się pewnie w 200zł.
I tak się stało. W minionym roku dosyć dużo kasy poszło na rower. Wszystko przez remont i chęć wprowadzenia udoskonaleń. Większą część budżetu pochłonęły farby, które jednak kupiłem nieco na zapas, źle szacując potrzebną liczbę puszek. Zapięcie Abusa wykorzystuję przy każdej okazji i się sprawdza :) Elektrozawór na razie leży i czeka aż się zabiorę za budowę półautomatycznego układu smarowania łańcucha. Tak samo dławiki do budowy stabilizatorów - nadal ich nie zbudowałem, bo nie wyrobiłem się do Jasionkonu. Tym samym dwa porty zasilające USB w Squadaqu są nieaktywne.
Najzabawniejsza historia wiąże się z piastą wielobiegową, która miała trafić na złom. W sierpniu nawaliła mi tylna piasta. Po 23 tysiącach kilometrów zaczęło się sypać prawie wszystko. Poszedł wolnobieg, i zabierak dla biegów 1-3. Początkowo obwiniałem jeszcze inny mniejszy element, dlatego skierowałem się do sklepów popytać o części zamienne. W pewnym sklepie natrafiłem na sympatycznego Włocha (chyba, bo akcent taki miał), który powiedział, że może mi dać taką piastę, którą ma przeznaczoną na złom - może coś mi się przyda. Zapytałem: "za darmo?" a on: "jak ci się przyda to jakieś 3-4 browary przynieś i będzie dobrze". Z takim bananem na twarzy ze sklepu chyba jeszcze nigdy nie wyszedłem xD Ojciec nie mógł uwierzyć, że tak mi się przyfarciło. Piasta była sprawna. Byłem zszokowany. Miała jedynie uszkodzony plastik na obudowie, brak zębatki, pierścienia ją blokującego oraz blaszanej osłonki. Niestety nie była w pełni kompatybilna z moją, bo powstała 2 lata wcześniej niż moja i wykonana została nieco inaczej, przez co korpus, ośka, hamulec torpedo i zamontowane na niej przerzutki nie pasowały, a przeplatać koła nie zamierzałem. Z tego względu wybebeszyłem z niej wszystko, co się dało i przełożyłem do mojej. Nadal nie jest idealnie - nie działa mi drugi bieg, który nie sprzęga, przez co w chwili zapomnienia można nieźle rąbnąć nogami, gdy chce się przyspieszyć... Ale da się jechać na pozostałych biegach. Także częściowa sprawność została przywrócona, a Włochowi ze sklepu należał się 4-pak browara zakupiony w Tesco xD Piasta tego typu w tym stanie chodzi na allegro po co najmniej 100zł.

Koszt pokonania 100km w tym roku wyniósł 9,05zł/100km. W porównaniu do zeszłorocznego 1,16zł/100km to robi to kolosalną różnicę. W nowym roku muszę kupić opony na tył do wąskiego koła i tego szerokiego, bo raczej już nie dam rady ich połatać, więc wydatki nadal będą spore.

- - -

Deadline w kończeniu remontu roweru dał o sobie znać. Nie ze wszystkim się wyrobiłem. Gdy znalazłem się już u Alexa w mieszkaniu, musiałem jeszcze kilka rzeczy posprawdzać i ponaprawiać. Pękł mi uchwyt do otwierania skrzynki na ramie. To była katastrofa. Miałem ze sobą 10W lutownicę, którą nie byłem w stanie nagrzać miejsca do naprawy. Dobrze, że Alex miał kuchenkę gazową. Do końca życia nie zapomnę w jaki sposób dokonałem tej naprawy – miniaturową lutownicę kolbową podgrzewałem nad ogniem i w ten sposób naprawiłem uchwyt – do dziś się nie zepsuł! Trzyma naprawdę dobrze :) Dokonałem też kilku drobniejszych napraw i przykręciłem Alexowi błotnik oraz poprawiłem ustawienie jego siodła.

W sierpniu, kilkanaście dni po powrocie z Jasionki zaczęło mi się sypać wiele części w rowerze, które nie zostały sprawdzone przed pośpiesznym montażem w rowerze. Cud, że nic nie zepsuło się po drodze do Urtiki. 10 sierpnia padła mi tylna piasta i wysiadły biegi 1-3 o czym już wspominałem wcześniej. Tego samego dnia podczas testowania piasty zerwała się linka zmiany biegów. 31 sierpnia niespodziewanie zerwała się linka przedniego hamulca, co niemalże skończyłoby się wjechaniem w tył samochodu przede mną, ale jakoś dałem radę tylnym kołem w porę wyhamować. Sęk w tym, że byłem wtedy 20km od domu xD Ale jakoś wróciłem jadąc nieco rozsądniej niż zwykle... 9 września pęknięcie tylnej opony naprawiane w rok wcześniej dało o sobie znać. Zdarłem ledwo trzymającą się łatę, oczyściłem powierzchnie i przykleiłem ponownie. 26 września pękł mi spaw rury sterowej z przednim widelcem, który robiłem 2 lata temu. Od 9.05.2014 przejechał 8067km i spaw poszedł. Rower prowadził się wtedy bardzo niepewnie. Przy hamowaniu ściągało mnie w bok, a każdy krawężnik czy nawet nierówność na drodze sprawiała wrażenie, jakbym gdzieś zgubił łożyska sterów i miał potworne luzy >_< Prawdopodobnie sam jestem sobie winny, bo zamiast zrobić ciągły spaw, to wykonałem tylko kilka punktowych sądząc, że to wystarczy. Teraz jest już zrobione dobrze - ciągły spaw dookoła rurki prądem 94A powinien był dobrze stopić i zespolić obie części :) 5 listopada, po kolejnym 1000km łata na oponie nie wytrzymała obciążenia i pękła. 5km prowadziłem rower pieszo, bo był tak uświniony jazdą w błocie, że nie było sensu naprawiać w trasie. Tym razem miałem dobrze przyklejoną łatkę, przez co jej odrywanie zniszczyło oponę tak, że chyba nie ma już sensu tego naprawiać. W piwnicy miałem jeszcze starą chińską oponę Chao Yang. Po drobnej naprawie mogłem ją założyć i jeździć dalej. Trochę się obawiałem opony bez wkładki antyprzebiciowej, ale jak na razie od 623km jakoś nie miałem przypadku złapania kapcia <odpukuje w niemalowane drewno>. Tak czy siak opony trzeba kupić. Ale może wiosną.

Rok temu rad: napisał/a:
Szczęście takie, że nikogo ani w nic nie wjechałem, ani nie przypominam sobie, by coś we mnie wjechało.
W tym roku to we mnie próbowano wjeżdżać >_< Raz nawet jednej starszej pani na Alei Solidarności na ścieżce rowerowej się udało. Urwała mi lewy kierunkowskaz i uciekła! Tak, dokładnie. 27.10.2016. Popołudnie. Jadę sobie z Kauflanda z zakupami ścieżką rowerową. Dojeżdżam do przejścia dla pieszych na ścieżce rowerowej. Z przeciwka jedzie rowerzystka. W pewnym momencie bez zapowiedzi skręca w moją stronę, jakby chciała zjechać ze ścieżki rowerowej na pasy. Zanim się zorientowałem, spróbowałem odbić w prawo, że może zdążę uniknąć zderzenia, ale było już po sprawie. Tak mi przyrąbała, że poszedł lewy kierunkowskaz a na małym paluchu rozlała mi się krew pod skórą. Zanim się zatrzymałem na trawniku i ogarnąłem co się stało, była już 150m za mną. Nie skręciła tam, gdzie myślałem, że chciała skręcić tylko leciała prosto. Tak żwawo spieprzającej starszej kobity jeszcze w życiu nie widziałem O_o Zastanawiałem się czy ją gonić, ale sobie odpuściłem... A następnego dnia straciłem chyba z 5-6h zanim zbudowałem nowy grip, nawinąłem na niego drut ogrzewania, powierciłem otwory i wszystko zmontowałem tak jak było przed wypadkiem.
Tak jak ostatnimi laty, niejednokrotnie natrafiałem na kierowców, dla których zielona strzałka = zielone światło :/ Nie zatrzymują się przed przejazdem rowerowym, gdy mają czerwone światło. Co więcej wjeżdżają na przejścia dla pieszych i przejazdy rowerowe, gdy wchodzą już na nie piesi i rowerzyści. Kiedy są korki to stają na przejściach dla pieszych i przejazdach, przez co w niektórych miejscach tak potrafią zablokować drogę, że nie można przejechać T_T Klakson na nic się nie zdaje - chyba mam za cichy...

Z ciekawostek, które przychodzą mi na myśl to 21.11.2016 znalazłem na trawniku dętkę 26" z wentylem samochodowym xD Szybkie przemyślenie sprawy, czy może ktoś ją zgubił dało odpowiedź "niemożliwe!" i zatrzymałem się. Wziąłem i stwierdziłem, że sprawdzę ją w domu. Okazało się, że miała 1 dziurkę. Pomyślałem sobie o Alexie i o tym, że w podróż do Jasionki NIE WZIĄŁ ZAPASÓWKI... Zakleiłem dziurę łatką i będzie na przyszłość, jeśli nie zapomnę ze sobą zabrać na kolejne wspólne wypady, o ile takie jeszcze kiedyś będą xD

Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku uda się w końcu zbudować nowe stabilizatory 5V, które będą miały lepszą sprawność od obecnych i pozwolą oszczędzić kolejne miliamperogodziny pobierane z akumulatorów. Chciałbym też w końcu zamontować dzwonek ze starego telefonu, jednak musiałbym stworzyć najpierw dla niego mały generator-falownik. Sporo się w czerwcu namęczyłem, by zrobić obudowę, w której ten dzwonek się zmieści... No i układ smarowania – to już chyba legenda, bo myślę i mówię już o nim od kilku lat, a cały czas nie jest gotowy.

Co do kilometrów... Ech. Co mam zrobić? Walczyć o przywrócenie 4k km? To z pewnością nie wpłynie dobrze na stan roweru... Może powinienem odpuścić i trzymać te 2,5 tysiąca? Zupełnie nie wiem. Z jednej strony kusi, by wrócić do dawnych przebiegów, a z drugiej, z troski o rower chciałoby się odpuścić. Krótko mówiąc przydałby się drugi rower do szaleństw, ale jak sobie pomyślę o budowaniu czegoś od nowa to mnie ciarki przechodzą... Druga sprawa, że nie miałbym gdzie trzymać drugiego jednośladu T_T Po cichu liczę, by może nie w tym, ale w następnym 2018 roku pod względem dystansu okrążyć kulę ziemską po równiku :3 W końcu już 35907,7km za mną...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 7 Styczeń 2017, 23:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gryzipiórek Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 33
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 2 Styczeń 2017, 23:11   

rad napisał/a:
Tegoroczne za 2015r. zamieszczam poniżej:

Chyba "2016" miało być? ;)

Niestety widać, że rower był wyłączony z użytku, prawie wszystkie dane poleciały w dół :( No, maksymalna prędkość i maksymalny przebieg w ciągu dnia poszły w górę (chciałeś nadrobić? xD). Na plus się liczy zmniejszenie liczby awarii - byle tak dalej ^_^

Cytat:
W podsumowywanym roku tworzyłem sobie mapę rosnących przy polnych drogach drzewek ze smacznymi owocami

Przegryzka po drodze to przydatna sprawa ^_^

Cytat:
To była katastrofa. Miałem ze sobą 10W lutownicę, którą nie byłem w stanie nagrzać miejsca do naprawy. Dobrze, że Alex miał kuchenkę gazową. Do końca życia nie zapomnę w jaki sposób dokonałem tej naprawy – miniaturową lutownicę kolbową podgrzewałem nad ogniem i w ten sposób naprawiłem uchwyt – do dziś się nie zepsuł! Trzyma naprawdę dobrze :)

No nieźle. Chciałabym to zobaczyć xD Prowizorki są najbardziej trwałe ;)

Cytat:
przykręciłem Alexowi błotnik oraz poprawiłem ustawienie jego siodła.

Fajny z ciebie kumpel ^_^

Cytat:
Kiedy są korki to stają na przejściach dla pieszych i przejazdach, przez co w niektórych miejscach tak potrafią zablokować drogę, że nie można przejechać T_T

W Anglii kierowcy potrafią tak zrobić i bez korków. Wjeżdżanie na pasy, czy na rondo, mimo że nie mają jak kontynuować jazdy to tutaj norma. Jak coś takiego widzę, to jestem przekonana, że zdałabym prawko, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że mogłabym nie przeżyć tej dżungli :P

-------------
Uf, przeczytałam całego posta xD To nie znaczy, że wszystko zrozumiałam.

To z okazji nowego roku życzę ci jeszcze mniej awarii, bezpiecznej jazdy, wiatru zawsze w plecy i gładkiej drogi bez wybojów ^_^
_________________
Lilka w pracy:
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 8 Styczeń 2017, 00:01   

Cytat:
Chyba "2016" miało być? ;)
Dzięki, po skopiowaniu zmieniłem tylko w jednym miejscu >_<

Lilka napisał/a:
No, maksymalna prędkość i maksymalny przebieg w ciągu dnia poszły w górę (chciałeś nadrobić? xD).
Ukłony w stronę Alexa za jego szalony pomysł wybrania się rowerami do Jasionki! xD A przy maksymalnej prędkości wcale nie leciał Theme z Powrotu do Przyszłości :P Boję się co bym zrobił, gdyby leciał...

Lilka napisał/a:
No nieźle. Chciałabym to zobaczyć xD Prowizorki są najbardziej trwałe ;)
Szkoda, że nie było trzeciej osoby do filmowania. W zasadzie podróż na Jasionkon była najsłabiej udokumentowaną daleką podróżą w moim życiu... Ze względu na brak czasu i kiepskie przygotowanie oraz niskie morale na początku podróży (mniej więcej tak do "utonięcia" w bagnie w lesie xD). Później dla mnie było już z górki, za to dla Alexa gorzej...

Lilka napisał/a:
Fajny z ciebie kumpel ^_^
Z perspektywy czasu zastanawiam się, czy ta kontuzja kolana, która zatrzymała Alexa, nie była właśnie przez podniesienie siodełka... Mam nadzieję, że nie, ale tego już się nie dowiemy.

Lilka napisał/a:
Wjeżdżanie na pasy, czy na rondo, mimo że nie mają jak kontynuować jazdy to tutaj norma.
O_o A myślałem, że Brytyjczycy bardziej wychowani i robią przerwy tam gdzie pasy i przejazdy rowerowe O_o

Lilka napisał/a:
To z okazji nowego roku życzę ci jeszcze mniej awarii, bezpiecznej jazdy, wiatru zawsze w plecy i gładkiej drogi bez wybojów ^_^
Nie dziękuję! Może nie zapeszy się :>

BTW. Przypomniało mi się kilka dni temu, że w podsumowaniu nie było o tym, że zgubiłem lewą nakrętkę przedniej osi piasty chyba w październiku oraz na dzień przed wigilią zaliczyłem pierwszą niekontrolowaną glebę od daaaaaawna. Jechałem sobie asfaltowym chodnikiem, by zjechać zaraz na trawiastą ścieżkę prowadzącą pod most i przejechać na drugą stronę ulicy. 20km/h. 15kg ładunku na bagażnikach. Wjechałem na trawę, ściągnęło mnie w koleinę i całkowite błoto. A pod nim była chyba zmarzlina. Jak zaczęło mną rzucać w koleinie, to nie opanowałem roweru i się wyglebiłem. Nic się na szczęście nie stało, bo błoto było miękkie, ale buty, spodnie i rękawiczki nadawały się do gruntownego czyszczenia. Ładunek ze sklepu też jakoś przetrwał. Tyle szczęścia xD

Dziękuję, że przeczytałaś ^_^
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 8 Styczeń 2017, 00:04, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 3 Kwiecień 2017, 22:34   

Wreszcie się dokopałem do tego tematu~

rad: napisał/a:
Max przebieg w ciągu 1 dnia: 153,8km
Wiele rzeczy w minionym roku ci poleciało, ale już od kilku lat nie byłeś na tak długim wypadzie ^^

rad: napisał/a:
Liczba awarii: 21
I ustanowiłeś nowy, pozytywny rekord w ilości awarii :D

rad: napisał/a:
Tylko albo aż 60km/h
Zdecydowanie AŻ. Kurde, jechałem z podobną prędkością, a miałem wrażenie, że zaraz cały rower rozwali się na części, wszystkie śrubki się wykręcą XD Licznik zwariował, nie wiedział co się dzieje i pokazywał 0 km/h. A obok tiry se poginały~... Niezapomniany moment!

rad: napisał/a:
jeszcze te 400km z kawałkiem dałoby się zrobić i byłoby 3000
Jasne. W 2 góra 3 dni. To co? Przyjedziesz na następny h-con/Falkon rowerem z samego Poznania? Pomyśl jak wtedy statystyki by ci poszybowały w górę :3

rad: napisał/a:
taki mocny skurcz w nogach, że tylko sam jeden Alex może powiedzieć jak wtedy kląłem, ledwo stojąc na nogach na chodniku w jakiejś wiosce...
To to był pikuś w porównaniu do przeprawy przez torfowisko. Inna sprawa, że gdybyśmy tam się nie wkopali, to miałbyś pod koniec dnia dużo więcej sił niż na te marne 20km.

rad: napisał/a:
Na kręceniu korbą spędziłem 5dni 1h i 24 minuty.
To teraz przeliczmy ile prądu byś wyprodukował siedząc na rowerze stacjonarnym. Pracę zatytułujemy: "Czy rad: jest wydajną BioElektrownią?"

rad: napisał/a:
14 razy smarowałem łańcuch, czyli średnio co 183km.
A jak tam budowa autooliwiarki? Coś się z tematem ruszyło przez ten ponad kwartał?

rad: napisał/a:
w ten sposób naprawiłem uchwyt – do dziś się nie zepsuł!
Prowizorka über alles! Gdyby nie ten deadline, to pewnie jeszcze teraz byś spawał ramę, a w 2016 miał 0km na liczniku >_<

rad: napisał/a:
przykręciłem Alexowi błotnik oraz poprawiłem ustawienie jego siodła.
I trzyma się po dzień dzisiejszy (nie żebym jeździł tyle co rad:...). A rok temu facet w serwisie mówił mi, że moje dwa kółka to już tylko na złom :.D

rad: napisał/a:
tak potrafią zablokować drogę, że nie można przejechać T_T Klakson na nic się nie zdaje - chyba mam za cichy...
Bo to nie klaksonu się używa, a żyletek :P

rad: napisał/a:
NIE WZIĄŁ ZAPASÓWKI...
No bo... ja... tego...ale! >.<ugh...przepraszam

rad: napisał/a:
niskie morale na początku podróży (mniej więcej tak do "utonięcia" w bagnie w lesie xD). Później dla mnie było już z górki, za to dla Alexa gorzej...
Dla mnie było wręcz odwrotnie. Na początku bardzo dobrze, w lesie jeszcze jeszcze, przy cofaniu się apogeum, potem zjazd w dół. Choć... kurde! Powtórzyłbym to! Tylko wcześniej bym się rozjeździł, zabrał opaski na kolana i zapasową dętkę.

rad: napisał/a:
Z perspektywy czasu zastanawiam się, czy ta kontuzja kolana, która zatrzymała Alexa, nie była właśnie przez podniesienie siodełka...
Oj tam, oj tam. Było minęło. Kolana chodzą, choć skrzypią :P Przy następnej wyprawie zostawię siodło jak jest i zobaczymy jak będzie po przygotowaniu ^^

Ech... niby trzy posty a tyle czasu mi zajęło T_T
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
Ostatnio zmieniony przez Alexandrus888 3 Kwiecień 2017, 22:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 19 Maj 2017, 21:20   

Alexandrus888 napisał/a:
I ustanowiłeś nowy, pozytywny rekord w ilości awarii :D
Bo niecałe pół roku jeździłem...
Alexandrus888 napisał/a:
Zdecydowanie AŻ. Kurde, jechałem z podobną prędkością, a miałem wrażenie, że zaraz cały rower rozwali się na części, wszystkie śrubki się wykręcą XD
Wiesz... Mi kierownica zaczęła drgać na boki. Czułem się jak pilot samolotu przy przeciągnięciu xD Mogłem się obawiać, czy zaraz nie fiknę na którąś stronę, a jak wiesz, miesiąc później pękły mi spawy przedniego widelca.
Alexandrus888 napisał/a:
Licznik zwariował, nie wiedział co się dzieje i pokazywał 0 km/h. A obok tiry se poginały~... Niezapomniany moment!
W przeszłości też mi się tak zdarzało, że licznik fiksował jak próbowałem bić rekordy. Ale na szczęście obecnie sprawuje się ok. Żaden z TIRów mnie nie wyprzedzał, pewnie z obawy, że się wyp... ieprzę jak mi dmuchnie powietrzem. A i z przeciwka ciągle coś jechało. Zdecydowanie nie lubię TIRów. Dobrze, żeśmy już później w las odbili. Brak utwardzonego pobocza odbiera chęć do jazdy po tak ruchliwych drogach.

Alexandrus888 napisał/a:
Jasne. W 2 góra 3 dni. To co? Przyjedziesz na następny h-con/Falkon rowerem z samego Poznania? Pomyśl jak wtedy statystyki by ci poszybowały w górę :3
Nie, zimą już nie zrobisz tyle kilosów w tak krótkim czasie.
I chyba na samotną jazdę na takim dystansie już bym się nie pisał.

Alexandrus888 napisał/a:
Inna sprawa, że gdybyśmy tam się nie wkopali, to miałbyś pod koniec dnia dużo więcej sił niż na te marne 20km.
Mi zapas nie był już większy potrzebny. Bardziej Twoim kolanom by się przydał.
Ale swoją drogą torfowisko nie zabrało dużo sił, a jedynie czasu i baterii w komórce zeżarło. Bez niego bylibyśmy z godzinę wcześniej i nie musiałbym się męczyć nawigując po punktach orientacyjnych zamiast z GPSem.

Alexandrus888 napisał/a:
To teraz przeliczmy ile prądu byś wyprodukował siedząc na rowerze stacjonarnym. Pracę zatytułujemy: "Czy rad: jest wydajną BioElektrownią?"
Hmmm... Fajny pomysł. Ja zbuduję i się pomęczę fizycznie, a Ty zbierzesz wyniki i opracujesz :>
Od dawna nurtuje mnie pytanie ile energii generuję... Ponoć przeciętny rowerzysta może wygenerować mniej niż 200W mocy ciągłej. To licząc 100-150... Załóżmy 125W ciągłej, żeby się nie zajechać. Przez 120h * 125W = 15 kWh rocznie... Nie tak źle :)

Alexandrus888 napisał/a:
A jak tam budowa autooliwiarki? Coś się z tematem ruszyło przez ten ponad kwartał?
Nie, nic :( Tak samo nadal nie wymieniłem przetworniczek na oszczędniejsze, przez co gniazda USB w rowerze nic nie mogą zasilić...

Cytat:
Prowizorka über alles! Gdyby nie ten deadline, to pewnie jeszcze teraz byś spawał ramę, a w 2016 miał 0km na liczniku >_<
Możliwe. Dlatego jeszcze raz Ci dziękuję za propozycję wyjazdu na Jasionkon :)

Alexandrus888 napisał/a:
I trzyma się po dzień dzisiejszy (nie żebym jeździł tyle co rad:...). A rok temu facet w serwisie mówił mi, że moje dwa kółka to już tylko na złom :.D
Ile km od tamtego czasu zrobiłeś? Licznik coś tam policzył? :>

Alexandrus888 napisał/a:
rad: napisał/a:
NIE WZIĄŁ ZAPASÓWKI...
No bo... ja... tego...ale! >.<ugh...przepraszam
Nie no, jakieś jednorazowe samoprzylepne łatki ze sobą miałem, ale im nie należy zbytnio ufać. Z reguły służą mi jako dojazdówka i w chacie je odklejam i ładuję normalny klej i normalną łatkę. Ale zapasowa dętka zawsze jest szybsza w wymianie.

Alexandrus888 napisał/a:
Dla mnie było wręcz odwrotnie. Na początku bardzo dobrze, w lesie jeszcze jeszcze, przy cofaniu się apogeum, potem zjazd w dół. Choć... kurde! Powtórzyłbym to! Tylko wcześniej bym się rozjeździł, zabrał opaski na kolana i zapasową dętkę.
Może faktycznie na tandemie dalibyśmy radę. Zupełnie różne charakterystyki wydajności byśmy mieli xD A i opory powietrza byłyby mniejsze :)

Mówisz tak jak ja, kiedy wyruszyłem nad morze. Pierwszy raz. Normalnie była masakra, wszystko źle, niedobrze i nie tak jak być powinno. Wjechałem w las. W lesie piach. Upał 35'C. Kończący się sok, nigdzie sklepu a to połowa drogi... W następnym roku powtórzyłem to i poszło idealnie bez przeszkód. To znak, że już więcej nie potrzeba tego powtarzać i więcej nie pojechałem.

Alexandrus888 napisał/a:
Oj tam, oj tam. Było minęło. Kolana chodzą, choć skrzypią :P Przy następnej wyprawie zostawię siodło jak jest i zobaczymy jak będzie po przygotowaniu ^^
Tak jest. Najlepiej jak sam sobie ustalisz tak, by było Ci wygodnie. Teorię już znasz - W Minami Kamakurze Ci Japonki pokazały jak powinno być xD Albo pokażą, bo nie pamiętam czy to było w pierwszych dwóch odcinkach, czy później...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 23 Maj 2017, 23:33   

rad: napisał/a:
Bo niecałe pół roku jeździłem...
Oj tam, oj tam. Ważne, że jest.

rad: napisał/a:
Czułem się jak pilot samolotu przy przeciągnięciu xD
Nie wiem jak się czyje pilot przy przeciągnięciu, nigdy nie próbowałem xD A co do stabilności konstrukcji: koleś w serwisie mówił, że w każdej chwili dowolna część może się posypać ;) (Ach te pordzewiałe nipy w szprychach...)

rad: napisał/a:
Dobrze, żeśmy już później w las odbili.
Ja bym powiedział z deszczu pod rynnę, jak sobie torfowisko wspomnę ;P

rad: napisał/a:
Fajny pomysł. Ja zbuduję i się pomęczę fizycznie, a Ty zbierzesz wyniki i opracujesz :>
*Lista "to do" się wydłuża. Twój kalendarz jęczy z rozpaczy* OK, to czekam na plik z danymi ^^

rad: napisał/a:
Licznik coś tam policzył? :>
Zgubił się magnes od czujnika i nic policzyć nie mogę T-T

rad: napisał/a:
W następnym roku powtórzyłem to i poszło idealnie bez przeszkód. To znak, że już więcej nie potrzeba tego powtarzać i więcej nie pojechałem.
Ty na prawdę chcesz mnie znów wyciągnąć na h-conowe pedałowanie XD (a może to ja ciebie?)
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 10 Czerwiec 2017, 12:35   

Alexandrus888 napisał/a:
(Ach te pordzewiałe nipy w szprychach...)
Nipy? Pierwszy raz słyszę takie określenie... To z angielskiego?
U mnie nazywa się to nyplami :)
Moje już są tak zapieczone, że próba ich regulowania skończyłaby się urwaniem szprychy... Ale ja koła składałem tak że nawet przy wypadkach nie decentrowały się.

Alexandrus888 napisał/a:
Ja bym powiedział z deszczu pod rynnę, jak sobie torfowisko wspomnę ;P
Ale przyznaj, że asfalcik w kierunku lasu był mega przyjemny i prawie bez samochodów. Taka droga jak tamten odcinek to byłaby bajka.

Cytat:
*Lista "to do" się wydłuża. Twój kalendarz jęczy z rozpaczy* OK, to czekam na plik z danymi ^^
Ech, marzenia T_T

Cytat:
Zgubił się magnes od czujnika i nic policzyć nie mogę T-T
Nie da się dokupić? <Nie wiem, nigdy nie próbowałem>
To pewnie przez to, że wszystko z roweru ściągałeś na tej stacji benzynowej przed Jasionką...

Alexandrus888 napisał/a:
Ty na prawdę chcesz mnie znów wyciągnąć na h-conowe pedałowanie XD (a może to ja ciebie?)
Ale nie na 250km xD Mierzmy siły na zamiary xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 10 Czerwiec 2017, 12:57   

rad: napisał/a:
U mnie nazywa się to nyplami :)
I tak się powinno nazywać >_< Ale jakoś mi ta nazwa nie zaskakiwała i mój mózg sobie postanowił ją uprościć >~< Nie pierwszy raz zresztą...

rad: napisał/a:
Ale przyznaj, że asfalcik w kierunku lasu był mega przyjemny i prawie bez samochodów.
Tu w 100% zgoda. Droga w lesie po cofnięciu się na obiazd też była spoczko ^^

rad: napisał/a:
To pewnie przez to, że wszystko z roweru ściągałeś na tej stacji benzynowej przed Jasionką...
Tak, wtedy gdzieś go wcięło. A dokupić? Cholera, mam tyle rzeczy ważniejszych, które leżą, że... T-T
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 11 Lipiec 2017, 11:23   

Never ending story...

Zdjęcia mówią same za siebie. Pod koniec czerwca pękł mi bagażnik, choć z nieco wygiętym i nieco napękniętym jeździłem chyba przez 2 miechy. Z powolutku pękającą główką ramy można było jeszcze troszkę pojeździć, ale jak tu coś cięższego wieźć na bagażniku, gdy jego wytrzymałość jest obniżona o >50%? Trzeba było już coś zadziałać.
Bagażnik:


Główka ramy:


Pospawane. Ciekawe czy mam spokój na rok, czy może dłużej... Bo wkurzę się, jak krócej T_T
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Gryzmoła Spiritusick
Hayate Team
Jerzyfikowany, 69%.


Wiek: 27
Dołączył: 05 Maj 2015
Skąd: wziąć wincyj %?
Wysłany: 11 Lipiec 2017, 11:38   

Jakby odliczyć wszystkie spawy jakie wykonałeś to ten rower chyba z 10 kilo lżejszy by był :D
_________________
Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. Spiritowi co zajebiste.


- Only god can judge me - he said.
- Guilty - decided Spiritusick.
 
 
Klekotka Nilf-kun
Tajemniczy


Wiek: 16
Dołączył: 23 Gru 2009
Skąd: On wylazł?
Wysłany: 12 Lipiec 2017, 19:30   

Taśmą izolacyjną zyskał byś ten sam efekt xP
_________________
Jak myślisz Gość dam radę powiększyć z 1,04 posta na dzień na 1,6487?
aqvario trzeba zwiększyć precyzję tej statystyki :)
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 19 Lipiec 2017, 19:16   

Nilf napisał/a:
Taśmą izolacyjną zyskał byś ten sam efekt xP
Taśmą izolacyjną to byś mnie nie posklejał, jakby rama chlasnęła przy 40km/h >_<
Spirit napisał/a:
Jakby odliczyć wszystkie spawy jakie wykonałeś to ten rower chyba z 10 kilo lżejszy by był :D
Ojciec kilka lat temu też tak mówił. Że czołg z niego zrobię.

Teraz już tak nie mówi, bo:
a) nie wie o tym, że coś się stało...
b) wie, że każdy stary spaw zeszlifowuję do gładkości, a następnie nowy też wyrównuję (czym niestety go osłabiam).

Tym razem zrobiłem hardcorową nadlewkę jakieś 6-7 spawów na kupę i liczę, że będzie lepiej.

Dodatkowe 10kg to lekka przesada :) Nie można w necie znaleźć dokumentacji do dokładnie mojego modelu roweru - jest tylko folder z obrazkami. Nie ma tam podanej wagi. Do modelu Flaming wyprodukowanego 17 lat wcześniej jest jednak karta katalogowa, z której wynika, że rower waży 17,2kg. Niestety różni się dosyć znacznie od mojego. Ma stalowe błotniki, mniejszą osłonę korby, nie ma osobnego zacisku sztycy, zupełnie inną kierownicę, inne siodło, większy bagażnik i nie ma przedniego hamulca. Sądzę, że mój Universal 6810 mógł fabrycznie ważyć 17,5kg wyjeżdżając z fabryki. Myślę, że rama może mieć z 10-12kg aczkolwiek samej nie ważyłem.

Mając tyle dodatków i zmian konstrukcyjnych, to te 23-24kg naprawdę nie są takie złe...

Ciekawostka, że w tej karcie jest napisane "Bicycle Assemblied of Jugoslav Components". Miałem kilka lat temu przez to kłopoty, bo pękł widelec, który był dla wspornika 22,0mm, a normalnie standardem jest 21,4. Kupiłem nowy widelec, po czym okazało się, że wspornik kierownicy nie wchodzi. Poszedłem jeszcze raz do sklepu a gość mi na to, że pewnie mam jugosławiańskie części xD Miał rację, ale musiałem dokupić nowy wspornik kierownicy, żeby wszystko pasowało.

- - -

W zeszłym tygodniu miałem małe "zalanie" w skrzynce na ramie. Na jej dnie w foliowym woreczku na strunę mam apteczkę, którą dostałem od AkiryKurahashi, gdy byłem u niego w Stargardzie... w 2010 albo 2011 roku. Nie pamiętam kiedy mi ją dał. Powyjmowałem wszystko i śmierdzi >_< Opaska podtrzymująca, 5 różnej wielkości plastrów, jakieś Alcohol Pads do odkażania skóry, kompres i dwie gumowe rękawiczki. Wszystko popleśniało :( Z jednej strony dobrze, że nigdy nie musiałem tego używać, z drugiej też dobrze że teraz zajrzałem bo bym woził nic niewartą pomoc w razie czego. I przeterminowaną, bo data ważności 2011/2012. Jeszcze przydałby się ustnik z instrukcją ile wdechów/uciśnięć, bo to się ciągle zmienia. Chyba czeka mnie wizyta w aptece.
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Klekotka Nilf-kun
Tajemniczy


Wiek: 16
Dołączył: 23 Gru 2009
Skąd: On wylazł?
Wysłany: 19 Lipiec 2017, 21:18   

rad: napisał/a:
Taśmą izolacyjną to byś mnie nie posklejał, jakby rama chlasnęła przy 40km/h >_<

To trzeba 3 razy owinąć tą taśmę a nie tylko 2!

Apteczka zawsze na + nigdy nie wiadomo kiedy jakiś kijaszek/pręt w nocy rozora nogę.
_________________
Jak myślisz Gość dam radę powiększyć z 1,04 posta na dzień na 1,6487?
aqvario trzeba zwiększyć precyzję tej statystyki :)
 
 
Szczekacz rad:
Hayate Team


Wiek: 29
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 1 Styczeń 2018, 02:34   

Zeszłoroczne podsumowanie (2016).
Tegoroczne za 2017r. zamieszczam poniżej:

...............................................2017, .......-...2016, .............2015, .......-.....2014, ............2013,
Przebieg roczny: ....................2575,2km, ....2567,8km, .....3911,9km, ......4137,9km, .-..4113,2km,
Średni przebieg miesięczny: ..214,6km, ......214km, ..........326km, ...........344,9km, ...-..342,7km,
Średni przebieg podróży: ......27,1km, ......-.32,5km, ...... ..29,9km, ...... ...30,7km, ...-....28,4km,
Liczba podróży: ............. .......95, ................79, ................131, ............... 135, ......-......145,
Średnia prędkość roczna: ......20,3km/h, .....21,1km/h, ......21,5km/h, .......21,3km/h, .-..21,2km/h,
Max osiągnięta prędkość: ......50,8km/h, .....55,8km/h, ...-.52,6km/h, ... ...56,2km/h, .....51,7km/h,
Max przebieg w ciągu 1 dnia: 93,1km, ......-.153,8km, .......101,4km, .....-..132,2km, ....-.110,7km,
Całkowity czas na rowerze: ...5dni, 6h38m; 5dni, 1h24m; 7dni, 13h53m; 8dni, 2h17m; 8dni, 1h35m;
Liczba awarii: .........................25, ................21, ................40, ..... ............24, ...........-...43,


...............................................2012, ..........2011, ...........-..2010, ...........2009, ........-....2008
Przebieg roczny: ....................4092,6km, .-4052,6km, ..-...4044,5km, ....4001km, .........2511,2km
Średni przebieg miesięczny: ..341km, ...-...337,7km, .........337km, .....-..333km, ...........209km
Średni przebieg podróży: ......30,1km, .......29,2km, .......-..32,9km, ........25,2km, ..........27,3km
Liczba podróży: .......... ..........136, ............139, .......-........123, .......-.....159, ................92
Średnia prędkość roczna: ......21km/h, ..-...19,5km/h, ...-...17,95km/h, .-19,1km/h, .......17,9km/h
Max osiągnięta prędkość: ......57,2km/h, .-.56km/h, ......-...52,3km/h, ..-.56km/h, ..........62km/h
Max przebieg w ciągu 1 dnia: 72,6km, ...-..199,9km, .........214km, .....-..120km, ...........128,3km
Całkowity czas na rowerze: ...8dni, 3h6m; 8dni, 15h30m; 9dni, 9h15m; 8dni, 17h22m; 5dni, 20h5m
Liczba awarii: .........................45, ..............55, .............-...89, ................89, ..................brak danych

Całkowity przebieg Squadaqa od 2006 roku to 38 482,9km.


Coroczne wykresy:






Od roku 2011 poddane analizie są konfiguracje roweru:
Konfiguracja zimowa 1: przejechane 2507,4km
Oba koła na szerokich obręczach Dartmoor Blizzard.
Z tyłu stary SRAM S7, chińska opona Chao Yang, zębatka 22-zębowa.
Z przodu piasta z dynamem Shimano DH3N-20, opona Schwalbe Marathon Racer.

Konfiguracja letnia 2: przejechane zaledwie 67,8km
Z tyłu wąskie koło na obręczy Alexrims DA16, nowszej piaście SRAM S7, wąska opona Schwalbe Marathon Plus, zębatka 19-zębowa.
Z przodu szeroka piasta Dartmoor Blizzard, piasta z dynamem Shimano DH3N-20, opona Schwalbe Marathon Racer.

Konfiguracja szosowa 3: przejechane 0km




Podsumowanie:

Rok 2017 miał być rokiem "normalizacji". Rower przeszedł w 2016 roku generalny remont ramy. Mimo to, zdarzyła się konieczność spawania, której nie dało się uniknąć (kilka postów wcześniej wyjaśnienie). Od początku roku postanowiłem nie wracać do przebiegów powyżej 4k km pod pozorem oszczędzania roweru. Nie wyjeżdżałem w celach "rozrywkowych" by narobić sobie kilometrów i podbić statsy, ale za to większość jazd odbywała się z niemałym ładunkiem. Przewiozłem w tym roku Squadaqiem 1592kg. W roku 2016 było tego 1071kg a w 2015 1270kg. Czy zatem jest to oszczędzanie ramy? Chyba nie...

Dystans całoroczny wzrósł o kilka kilometrów i z 2567,8km w 2016 zrobiło się 2575,2km w 2017.

Za sprawą dużego ładunku spadła średnia prędkość i długość podróży - 20,3km/h i 27,1km to nic szczególnego w porównaniu do ubiegłych lat. Czas jazdy na rowerze także się wydłużył do 5dni 6h i 38 minut - ponad 5h więcej w siodle niż rok temu. No i więcej jazd - aż 95, co sugeruje, że kręciłem się po mieście...

Nie dałem mu też z górki "po garach" a właściwie po korbie i Vmax ledwo co przekroczyło 50km/h. Być może nieco też się boję, bo bywało już, że przy 35km/h przód wpadał mi w nieprzyjemne wibracje... Np. w sierpniu na ruchliwej trasie omal nie wypadłem przez to na prostym odcinku z drogi. Prawdopodobnie podczas któregoś spawania i prób prostowania jeszcze bardziej pokrzywiłem przedni widelec - pewnie będzie do wymiany. Dobrze, że to nie część ramy.

Najdłuższy miesięczny dystans to jedynie 399km pokonane w sierpniu. Ostatni raz tak niski maksymalny dystans miesięczny miałem... Ups? Chyba w 2006 lub 2007 roku :( Od czasu jak prowadzę dokładne statystyki takiej sytuacji nie było...

Najdłuższa jednodniowa podróż miała miejsce 7 sierpnia, tuż przed Jerzeł-konem. Od rana pojechałem do fryzjerki w pobliskim miasteczku i zrobiłem tym samym 30km. Po południu przyjechała do nas kuzynka z ciocią i zabrały mamę na wieś, ale najpierw miały jeszcze coś do załatwienia w Poznaniu. Zbliżała się już godzina 17:00. Planowałem wyjechać rowerem i "ścigać się z nimi" by dotrzeć mniej więcej tak jak oni na miejsce. Dystans do pokonania ok. 60km. Wyjazd o godzinie 18:40. Pierwszy raz pokonywałem tę trasę bez zsiadania z siodełka tzn. bez postojów na uzupełnienie płynów i jedzenia. Gdy tylko nadarzyła się ścieżka rowerowa, piłem i jadłem podczas jazdy. Dzięki temu na miejscu byłem o 21:35 mając w nogach 93,1km i będąc tylko 2 minuty "spóźnionym" xD Niestety więcej tak długich dystansów nie było. Była jeszcze droga powrotna 2 dni później (61,9km) pokonana jeszcze szybciej, ale reszta to tylko kręcenie się po mieście :(

Liczba awarii nieco wzrosła, bo z 21 do 25. Nie jest to jeszcze tragedia. Poza jednym spawaniem główki ramy i bagażnika nie było konieczności nagłych interwencji. Do tej pory mam jednak zerwane mocowanie przedniego bagażnika, oraz pęka mi główka ramy, tam gdzie jej nie pospawałem czyli z lewej strony :/ Co do szczegółów jeszcze: 9 razy złapałem laczka (w 2016 roku było takich zdarzeń 6).

Najwięcej jeździłem w piątki (23 jazdy) oraz wtorki (18). Najmniej w niedziele (0) oraz soboty (8 jazd). Z tymi niedzielami to wróciłem do normy z poprzednich lat ;)

Ani razu nie wziąłem ze sobą w podróż GPSa i nie zapisywałem jej śladu. Nie kręciłem się w nieznanych rejonach a jedynie uczęszczałem przetartymi szlakami bądź po mieście, które znane jest mi coraz lepiej :)

Nie ładowałem w tym roku roweru z sieci :) Ostatnie ładowanie akumulatorów energią z gniazdka miało miejsce w lipcu 2016 w Jasionce u Urtiki. Od tamtego czasu karmi się energią, którą wyprodukuje dynamo, albo wydadzą stare baterie. W maju i czerwcu przeprowadzałem też eksperymenty z dwoma 5-watowymi panelami słonecznymi wystawionymi na zaokienny parapet - efekty były bardzo dobre i w ciągu kilku dni akumulatory roweru osiągnęły 100% naładowania :) Jak tylko będę miał więcej czasu, będę próbował kontynuować eksperyment.

Smarowanie łańcucha miało miejsce 16 razy czyli o dwa więcej niż w zeszłym roku. Średnio co 161km. Łańcuch jednak, niestety nadaje się już do wymiany i zaraz zacznie mi niszczyć zębatki. I tak długo służył (ponad 5 tys. km).

Tylko 68 km zostało pokonane w konfiguracji letniej - na wąskiej tylnej oponie. Miało to związek z innym eksperymentem, który naprawdę chciałem by się udał. Mianowicie opona bezdętkowa. Przez długi czas męczyłem się z próbami jej uszczelnienia, niestety z oponami drutowymi jest to wyjątkowo trudne. W lipcu zdecydowałem się zamontować oponę z wykorzystaniem "połowy dętki" - coś takiego. To zbyt skomplikowane by tłumaczyć o tej porze xD Chodzi głównie o to, by jak najbardziej wyeliminować dętkę ze spodniej części, gdzie przylega ona do opony, a niestety stwarza dodatkowe opory toczenia. Nagimnastykowałem się próbując to zrobić całkowicie bez dętki, jednak dopiero w ghetto tubeless uzyskałem całkowitą szczelność. Przejechałem eksperymentalnie niecałe 70km i niestety podczas tych kilometrów nie uzyskałem 100% pewności, że dojadę na tym daleko, więc wróciłem do starego koła i konfiguracji zimowej, bo miałem przed sobą wyjazd na wieś. Po powrocie nie miałem już czasu na eksperymenty. Nieco zdefektowana opona trafiła z całym kołem do piwnicy i czeka aż w przyszłym roku do tego wrócę i dopracuję, by wszystko grało jak należy.

Wydatki na rower i rzeczy z nim związane:




Eksperymenty pociągnęły za sobą pewne koszta - nowa opona, mleczko uszczelniające i dętka. Ale wszystko jest na dobrej drodze, gdyż udało się w ogóle na tym zestawie wyjechać i bezpiecznie wrócić do domu :) W przyszłym roku bezkosztowo dokończę, co zacząłem.

Taśma wulkanizująca okazała się niewypałem - łatwo się przebijała, gdy robiła za opaskę obręczy.

Zregenerowałem uchwyty mocujące butelkę na poprzecznej rozpórce ramy. Były jasnoniebieskie i po 10 latach używania brzydkie, bo owinięte taśmą izolacyjną. W nowej technologii zastosowałem rurki termokurczliwe i teraz uchwyty są jednolicie czarne.

Zakupiłem trochę linek bagażowych w tescowej promocji - na dalsze wypady jak znalazł :)

Musiałem także zminić lampę tylną po tym, jak ktoś w nocy przechodząc do łazienki zahaczył o rower i rozwalił mi ją T_T Wspominałem o tym na spamboxie...

Wydatki przekroczyły nieco kwotę 250zł jednak mieszczą się jeszcze w rozsądnych granicach. Koszt przejechania 100km wyniósł w tym roku 10,02zł, co jest nieco większym kosztem niż w roku 2016 (9,05zł). Jak widać na wykresie rocznym wydatki z każdym rokiem rosną, ale nie jest to tempo, które budziłoby jakieś obawy.

W zeszłym roku rad: napisał/a:
Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku uda się w końcu zbudować nowe stabilizatory 5V, które będą miały lepszą sprawność od obecnych i pozwolą oszczędzić kolejne miliamperogodziny pobierane z akumulatorów. Chciałbym też w końcu zamontować dzwonek ze starego telefonu, jednak musiałbym stworzyć najpierw dla niego mały generator-falownik. Sporo się w czerwcu namęczyłem, by zrobić obudowę, w której ten dzwonek się zmieści... No i układ smarowania – to już chyba legenda, bo myślę i mówię już o nim od kilku lat, a cały czas nie jest gotowy.
I legendą pozostają te rzeczy nadal, bo nic w tym kierunku nie zrobiłem :x

W zeszłym roku rad: napisał/a:
Co do kilometrów... Ech. Co mam zrobić? Walczyć o przywrócenie 4k km? To z pewnością nie wpłynie dobrze na stan roweru... Może powinienem odpuścić i trzymać te 2,5 tysiąca? Zupełnie nie wiem. Z jednej strony kusi, by wrócić do dawnych przebiegów, a z drugiej, z troski o rower chciałoby się odpuścić. Krótko mówiąc przydałby się drugi rower do szaleństw, ale jak sobie pomyślę o budowaniu czegoś od nowa to mnie ciarki przechodzą... Druga sprawa, że nie miałbym gdzie trzymać drugiego jednośladu T_T Po cichu liczę, by może nie w tym, ale w następnym 2018 roku pod względem dystansu okrążyć kulę ziemską po równiku :3 W końcu już 35907,7km za mną...
Coraz bliżej, coraz bliżej... Jeszcze tylko 1592,1km do pokonania. Pochwalę się na forum, gdy to osiągnę :)

Po tylu godzinach spędzonych na statystykach i pisaniu, nie będę już się rozwodził nad sytuacjami na drodze jakie miały miejsce, więc może już starczy tego podsumowywania, bo i tak większość osób tu nawet nie zajrzy TL;DR :P Dziękuję tym, którzy przeczytają i jeszcze znajdą chęci by odpisać ^_^

Najwyżej, jeśli uznam, że coś było godnego uwagi to napiszę w jeszcze jednym poście xD Na dziś mam dość >_<
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 1 Styczeń 2018, 02:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szczekacz Alexandrus888
Hayate Team
Bóendny KóDz'er


Wiek: 25
Dołączył: 13 Sie 2012
Wysłany: 1 Styczeń 2018, 19:45   

rad: napisał/a:
Za sprawą dużego ładunku spadła średnia prędkość i długość podróży
A już się chciałem podśmiewać, że się starzejesz xD

rad: napisał/a:
Najdłuższy miesięczny dystans to jedynie 399km pokonane w sierpniu.
Ale to oznacza, że po prostu równiej rozkładasz dystanse po miesiącach. Zamiast w jednym przypakować, a w następnych odchorowywać. Jest to jakiś plus ;)

rad: napisał/a:
Z tymi niedzielami to wróciłem do normy z poprzednich lat ;)
I słusznie - niedziela dniem odpoczynku. Jak widać dla roweru również :]

rad: napisał/a:
W maju i czerwcu przeprowadzałem też eksperymenty z dwoma 5-watowymi panelami słonecznymi wystawionymi na zaokienny parapet
Stajesz się co raz bardziej eko. Jeszcze troche i będziesz musiał przemalować składaka na zielono :>

rad: napisał/a:
nie będę już się rozwodził nad sytuacjami na drodze jakie miały miejsce
D:
_________________
"Błędy lekarzy i architektów przykrywa się zielenią."
Mój WykładowcaTAJNY PRZEKAZ PERMANENTNY No.1 Gratulacje, Gość! Spam Cię potrzebuje! Czy dołączysz do szeregów Tajnych Spamerów!?
 
 
Gryzipiórek aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 43
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 2 Styczeń 2018, 01:12   

Rad, cieszę się, czytając twoje podsumowanie, niezwykle ciekawe :) A szybko patrząc na liczby na początku od razu mi się wydało, że większa liczba podróży = mniejsza średnia prędkość, i to niezależnie od dystansów, które wydają się być mniej więcej podobne. A potem doczytałem, że to kwestia ładunku. No cóż, wyraźnie widać braki w czasie wolnym, co oznacza konieczność rezygnacji z przyjemności "jazdy bez potrzeby".

Też się zdziwiłem tym, że tak krótko używałeś opon letnich. Szczególnie przy jeździe po mieście. No bo po bezdrożach bym jeszcze zrozumiał. A to też przekłada się na niższą średnią prędkość, prawda? Ilość awarii spadła do poziomu w którym można uznać, iż dochodzisz do perfekcji podczas napraw i zwiększasz wytrzymałość całej konstrukcji (zmniejszana podatność na uszkodzenia). Szacunek. Ale nie bez znaczenia jest ciągła dbałość o drobne naprawy, zanim przydarzy się coś większego.

Nie myślałeś nad zastosowaniem elastycznych paneli słonecznych przymocowanych bezpośrednio i niejako na stałe do roweru? Sprawność dobijająca do 20% oraz odporność pogodowa na grad i temperatury czyniłaby je całkiem przydatnymi, może na tyle, aby zmniejszyć pojemność i wagę akumulatora? Oczywiście, to są koszty... :( Ech, cały czas czekam na uruchomienie sprzedaży baterii betawoltaicznych, ale mówi się o nich od wielu lat i ciągle ani widu, ani słychu :/
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
Gryzmoła Spiritusick
Hayate Team
Jerzyfikowany, 69%.


Wiek: 27
Dołączył: 05 Maj 2015
Skąd: wziąć wincyj %?
Wysłany: 2 Styczeń 2018, 08:24   

Rad napisał/a:
Po tylu godzinach spędzonych na statystykach i pisaniu

Prowadzenie takich dokładnych statystyk musi zabierać sporo czasu, nie dziwię się, że jesteś zarobiony XD

Chociaż też muszę zacząć prowadzić "książkę serwisową", żeby się spamiętać ze wszystkimi robótkami i wymianami w samochodzie :v Zwłaszcza, że pamięć mam nie najlepszą :D
_________________
Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. Spiritowi co zajebiste.


- Only god can judge me - he said.
- Guilty - decided Spiritusick.
 
 
Gryzipiórek Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 33
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 14 Luty 2018, 22:09   

Natrafiłam właśnie na ciekawy artykuł na temat automatycznego parkingu dla rowerów, który ma powstać przy Politechnice Gdańskiej. Rad, słyszałeś już o takich parkingach?

LINK
_________________
Lilka w pracy:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 15