Strona grupy skanlacyjnej Hayate
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

-|-Strona główna grupy Hayate-|-

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Życie jest jak jazda na rowerze...
Autor Wiadomość
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 15:53   Życie jest jak jazda na rowerze...

O ten ostatni mniej się martwię niż o pierwszy oraz drugi...
Podsumowując...
Prędzej rowerem tam dojadę niż samochodem xD
<chociaż w tym roku na Jasną Górkę nie wypaliło... Podobnie jak Międzyzdroje, przydałby się jakiś zaufany kompan od roweru, bo polegać na moich znajomych... n/c xD>

//edit by Lilandra: Specjalnie dla rada i innych fanów pedałowania

edit by rad: Dzięki, Lilka xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez Lilka 6 Marzec 2010, 02:04, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
rinoicia
Hayate Support Team


Wiek: 30
Dołączyła: 04 Lis 2007
Skąd: Katowice
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:03   

Mało kto jest taki odważny by z Poznania jechać na JG rowerem xD
_________________
http://myanimelist.net/animelist/Rinoicia
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:10   

A ja bym chetnie sie przejechal, Rad, to kiedysie wybieramy xD?
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:13   

W następne wakacje ^^ Nie ma sprawy xD Z tym, że moja wyprawa rozpoczyna się w Poznaniu :P

[ Dodano: 28 Wrzesień 2009, 18:26 ]
Są tacy, Rin. Nawet ze Szczecina była rowerowa pielgrzymka. Tylko nie podoba mi się jedna rzecz - jechali chyba tydzień, co zważywszy na 500km trasy daje niezbyt duży dzienny przebieg... Gdybym tylko był jeszcze pewien, że po drodze nic by się nie posypało w rowerze to w dwa dni bym celował (290km)... Albo już powoli czas sobie w kolarzówkę zainwestować?? xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:38   

Rad, moze byc nawet poznan, dla mnie to bez znaczenia xP.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:41   

A masz czym? Formę jakąś też masz? Ile na dzień jesteś w stanie przejechać (w tempie słabym 15-20km/h)?
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:42   

Nie mam pojecia xD... nie jezdze przeciez codziennie xD. Ale to Ty przygotowujesz sie do jakiegos wyscigu, ze tak sie martwisz o ilosc xD?
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:45   

Jakiego wyścigu? Z taką prędkością to nie jest wyścig... Chociaż - nie ukrywam, chciałbym to zrobić w dwa dni a czy jest realne... czas osądzi... kiedyś... Trasy powyżej setki/dzień są dla wielu ludzi już trudne...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:46   

No bo martwisz sie iloscia przejechanej drogi xD... najwazniejsze to przejechac i miec satysfakcje, ze sie przejechalo imo xD.

Ale musi sie chciec, wiekszosc odpadnie po 1-2 dniach xD.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
Ostatnio zmieniony przez Lilka 29 Wrzesień 2009, 02:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 17:51   

Oj tak, chęci potrafią zdziałać cuda... To fakt. Gdybym nie miał samozaparcia to podróży powyżej >100km byłoby znacznie mniej niż jest...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 19:39   

hmm, w 1995 zrobiłem 60km w 3 godziny jadąc do kumpla, ale z powrotem następnego dnia wracałem już 4 godziny, bo mnie nóżki bolały... Potem nie robiłem już tak długich tras, może 20 km, ale zazwyczaj srednia mam pomiędzy 20 a 30 km (ta górna to na krótkich trasach, do 5km)

Marzyłem swego czasu o Harpaganie... :)
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 19:54   

Mój rekord to nieco ponad 100km, jechałem sobie nad zalew zegrzyński... nie wiem kiedy to było, ale b. dawno (z 9 lat temu moze xD?).
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 19:58   

O.o Jestem pod wrażeniem - przeczytałem na wiki co to harpagan i mnie zatkało. W wlkp też jest taki rowerowy wyścig, organizowany na 3 poziomach w okolicach Leszna.

W 3h 60km to już jest dobry wynik ^^ Sam takie miewałem póki nie założyłem prądnicy w przedniej piaście... Rozumiem, że nie liczysz postojów / nie robiłeś postojów? Ja zazwyczaj jak jadę na wieś (62km) to po drodze robię 2-3 postoje. Wiele też zależy od pory jazdy - wieczorem można się nieźle zmęczyć. No i od wiatru który jest największym wrogiem rowerzysty...

20km to robię prawie zawsze jak wyjdę na rower. Po prostu, jeśli przejadę mniej to mi średnia długość trasy spada (23km) i się złoszczę >.< xD

Na trasie 23km największą średnią prędkość jaką udało mi się uzyskać to około 25km/h. Aq, jakiego typu rowerem dysponujesz? Coś lekkiego/szosa czy też może klasycznie jak większość ludu "góralem"?

Moja najdłuższa trasa miała 133km, dwa lata temu. Wyciągnąłem wtedy AV19kmh. W tym roku tylko 120km i to przy słabym AV17km/h.

W tym roku przez głupią sesję i pewne awarie nigdzie się dalej niż na wieś nie wypuściłem T.T
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 20:00   

60km/3h to jest wlasnie tyle ile chciales 15-20km/h xD... to jest takie tempo normalnego rowerzysty, które da się utrzymać na prostej bez większego wysiłku (o ile nie jest pod górkę xD).
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 20:05   

No toteż mówię, to już jest niezłe tempo ^^ Zwłaszcza, że nie jeździ nałogowo ;)

A w przypadku wyprawy: Zwróć uwagę że namioty, materace, żarcie i inne takie też swoje ważą i trzeba trochę masy pchać lub też inaczej... ciągnąć ze sobą...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 28 Wrzesień 2009, 20:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 20:09   

Materaca nie trzeba mieć, namiotu w sumie też nie xD... jeżeli w lato (chociaz jest troszke niebezpiecznie xP), zresztą, można zawsze zatrzymać się w najzwyklejszym pensjonacie ^^.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 20:46   

Tak... Masz pieniążki :> ?? Bo ja mam bagażnik i sakwę :P
Ja bym wolał potaśtać trochę tobołków i być na różne sytuacje przygotowanym...
Chociaż tak jak piszesz - czytałem taki artykulik ( http://www.rowertour.pl/?page=artykul&id=590 )... Podziwiam, ja bym w lesie tak bez dachu się nie kładł xD Wolałbym mieć daszek i być odgrodzonym lekko czyli opcja namiot jest dla mnie :P
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta Willfred
Destruktor Domów


Wiek: 38
Dołączył: 29 Sty 2009
Skąd: Kraków
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 21:31   

Pomyśleć, że dawno temu kiedy miałem jeszcze kondycję, miałem jechać z bratem na Islandię, objechać wyspę dookoła, ale wydawnictwo nie dało forsy na wyprawę. Szkoda.
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 21:35   

Byłaby wyprawa życia...
Wiem, że z Poznania sporo ludzi chwali sobie Bornholm z racji ilości i jakości ścieżek rowerowych na tej wyspie... Choć to namiastka takiej podróży jak podbój Islandii...

Szkoda, szkoda, byś miał nam co opowiadać xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 21:54   

My rodzinnie mielismy kiedys jechac do krakowa, ale nie wyszlo niestety :(... a byloby fajno xD.
Ale powaga - bez namiotu tez jest fajnie xD.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 21:58   

Nie wątpię, że by było fajnie ^^

Sprawdziłeś, że wiesz :> ?? Ja bym chyba nie zasnął tak pod gołym niebem xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Wrzesień 2009, 22:09   

Czemu o.o? Tylko trzeba jakas czujke wystawic xD.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 29 Wrzesień 2009, 02:14   

rad, w Cambridge byś się czuł jak w 7 niebie! To jest miasto rowerzystów (nie licząc tego, że jest to miasto studentów). Tutaj wszyscy mają rowery (są nieliczne wyjątki, które nie mają). Inna sprawa, że te rowery też kradną... znaczy, wyobraź sobie, że zostawiłeś rower przed domem. Ktoś idzie, myśli: "Rany, nie wyrobię się! O, tu jest jakiś rower...". Pożycza go, aby dojechać na miejsce, do którego zmierzał... i porzuca. Wraca piechotą lub innym ukradzionym rowerem. ^^'
_________________
It's morphin' time!
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Wrzesień 2009, 07:19   

Jak nie zapinają na linkę to tak jest. Sytuacja nie do pomyślenia w PL. U nas nie zapiąć roweru, to jest jak pożegnać się z nim xD
Poza tym... Kto by chciał ciągnąć 25kg masy?? xD A takie kradzieże... Cóż, widocznie jakaś cecha anglików - roztrzepanie xD

Właśnie Smoqu, czujkę xD

[ Dodano: 2 Październik 2009, 19:59 ]
Po wymianie tylnego laczka stwierdzam, że to jest to xD 23,6 km w 58 minut czyli AV 24,4 km/h! Nawet nie wiecie, ile zależy od opon! xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 4 Październik 2009, 03:00   

rad: napisał/a:
Rozumiem, że nie liczysz postojów / nie robiłeś postojów?

Miałem ze dwa trzy postoje i były wliczone w czas podróży, więc średnią samej jazdy miałem pewnie ponad 20/h. Ale ogólnie jechałem 3 godzinki. To dość dawne czasy, potem robiłem trasy typu 8km w 20 minut, takie to dość często robiłem jeżdżąc do znajomych.


rad: napisał/a:
Nawet nie wiecie, ile zależy od opon! xD

Wiemy, dlatego nie posiadam i nie zamierzam posiadać górala, na tym nie da się szybko jeździć... W domu stoi kolarka, której nie wyremontowałem od 3 lat, bo mi się nie chciało (złamała się zapinka tylnej piasty i musiałbym wszystko rozkręcać). Tylko cienkie oponki dają radochę wiatru we włosach i 30-40 km/h podczas jazdy. Mój rekord to 59 km/h z górki pod Górą Kalwarią, w deszczu zasuwałem spiesząc się, żeby gdzieś pod dachem schować, bo byłem mokry łącznie z gaciami, taka ulewa była. Potem sprawdziłem na liczniku statystyki i mnie zatkało, jak zobaczyłem tę szybkość... Zazwyczaj jak jadę do sklepu, kilometr dalej, to po powrocie ma średnią na poziomie 27-30 :) Góral nie jest dla mnie ;) Chciałbym sobie kupić taką kolarkę, co to 5kg waży, ale to chyba nie za mojego życia, bo taka warta jest tyle co samochód ;) Swoją drogą, fajny artykuł: http://rowery.onet.pl/2607,1409635,artykuly.html

Fajnie jest jechać z namiotem i śpiworem, dziś to nie jest kłopot, skoro porządny namiot waży nie więcej niż 2kg, a śpiwór 1kg. Na rowerze dodatkowe 10kg to nie problem, więcej to już jakiś kłopot. No i wiatr to duży kłopot, fakt, nic tak nie wnerwia jak jazda 10km/h pod górkę i pod wiatr... ;]
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 4 Październik 2009, 10:21   

Tylko że kolarka na jazdę po np. Warszawie średnio się nadaje ^^", zbyt nierówno. No i jednak trudniej wjechać pod górę niż na góralu (a w przypadku np. trawiastego/ziemistego/etc. zbocza staje się to właściwie niemożliwe). Po prostu trzeba dostosować rower do tego co chce się na nim robić, kiedyś miałem bmxa, to dopiero była frajda xD, wszystkim polecam ^^.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 4 Październik 2009, 22:46   

Smoq napisał/a:
No i jednak trudniej wjechać pod górę niż na góralu
Zależy od ilości przerzutek, ja miałem 10, ale są kolarki z 21, jeśli masz przełożenie 1/1 to zachowuje się dobrze. Ale masz rację, teren typu piasek lub błoto, to tylko szerokie opony górala, nie ważne czy pod górkę czy z.

Smoq napisał/a:
Tylko że kolarka na jazdę po np. Warszawie średnio się nadaje ^^", zbyt nierówno.
Smoku, mieszkasz w wawie, a na czym jeżdżą kurierzy? Bo z tego co widziałem, to nie na góralach, a właśnie na kolarkach. Na asfalt nie ma lepszego roweru...
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 4 Październik 2009, 23:06   

aqvario napisał/a:
rad: napisał/a:
Rozumiem, że nie liczysz postojów / nie robiłeś postojów?

Miałem ze dwa trzy postoje i były wliczone w czas podróży, więc średnią samej jazdy miałem pewnie ponad 20/h. Ale ogólnie jechałem 3 godzinki. To dość dawne czasy, potem robiłem trasy typu 8km w 20 minut, takie to dość często robiłem jeżdżąc do znajomych.

No to z postojami to ja 60km w 3h nie jestem w stanie zrobić... 3h40min to minimum.

aqvario napisał/a:
Tylko cienkie oponki dają radochę wiatru we włosach i 30-40 km/h podczas jazdy. Mój rekord to 59 km/h z górki pod Górą Kalwarią, w deszczu zasuwałem spiesząc się, żeby gdzieś pod dachem schować, bo byłem mokry łącznie z gaciami, taka ulewa była. Potem sprawdziłem na liczniku statystyki i mnie zatkało, jak zobaczyłem tę szybkość... Zazwyczaj jak jadę do sklepu, kilometr dalej, to po powrocie ma średnią na poziomie 27-30 :) Góral nie jest dla mnie ;)

Tak jak jeżdżę już 3 lata nałogowo, tak jeszcze nie miałem takich problemów z toczeniem jak na poprzedniej oponie. 20x1,75 czyli standard u mnie. Bieżnik... No cóż, taki sobie - nie żadne klocki górskie, ale też nie było linijki pośrodku, co jak zauważyłem na szosie pomaga. Ciśnienie - do 2,5 bara <sic!> Ja oczywiście jestem maniakiem high-pressure od czasu, gdy mam szersze obręcze (2,0 - węższych chromowanych aluminiowych nie było), więc napompowałem jej 500 pompek ręcznych (coś koło 4-4,5atm. - w każdym razie kompresorek 12V już nie dałby rady). Po napompowaniu jej do takiego ciśnienia opona się cała starła na powierzchni łączącej ją z obręczą i zaczęło mi zarzucać du*skiem na lewo i prawo - opona nadawała się na śmietnik. No więc pojechałem do sklepu i za 16zł kupiłem jakąś chińszczyznę 20*1,75, ciśnienie do 4,5bara, na środku też nie ma wprawdzie linijki, ale już toczy się z 30-40% lepiej. Ciśnienie dałem to samo xD

Co do prędkości: Rekord Squadaqa to 62km/h - śmierć w oczach, po 60m hamowania (poślizgiem) niemal wylądowałem na skrzyżowaniu - zatrzymałem się tuż przed 1,5metrowym trawnikiem oddzielającym tą górkę od szosy... Nigdy więcej tyle, chyba, że w górach i na konkretnej drodze... Na prostej z wiatrem wyciskam 52km/h. Bez wiatru kiedyś dawałem radę 48, obecnie jakoś tak 42-44km/h. Poruszanie się po mieście: Start spod świateł i szybkie dokulanie się do 35km/h, potem to już jest piłowanie na 7 biegu - i dopiero tak od 30km/h zaczynają mnie wyprzedzać samochody, bo wcześniej jestem od nich szybszy xD Normalna jazda po asfalcie na trasie to 25km/h - jestem w stanie ją utrzymywać przez dłuższy czas, choć oczywiście średnia i tak zawsze będzie niższa (rozpędzanie, hamowanie - zdarza się zawsze).

aqvario napisał/a:
Chciałbym sobie kupić taką kolarkę, co to 5kg waży, ale to chyba nie za mojego życia, bo taka warta jest tyle co samochód ;) Swoją drogą, fajny artykuł: http://rowery.onet.pl/2607,1409635,artykuly.html

Nigdy nie spotkałem się z tak lekkim sprzętem... W wywiadzie z Marcinem Sapą - jedynym Polakiem startującym w Tour de France - powiedział, że jego kolażówka do treningów waży chyba 8kg, a ta, na której się ściga - 7kg. 5 kg - nie wyobrażam sobie >.< Choć artykuł bardzo fajny - przeczytałem cały. W moim to raczej nie ma sensu, bo przecież nie zrobię otworów w blachach, które służą mi za obudowy do sprzętu... Ponadto - sama rama waży chyba z 7kg. Tylne koło złożone to 5kg (SRAM S7, obręcz 36 szprych Alu 5 komór, dętka, opona). Przednie to chyba ze 3kg - dynamo Shimano DH-3N20 w piaście, więc ma dość spore opory toczenia. A całość waży 25, w porywach z dużymi akumulatorami w dalsze wyprawy to 29kg. Także póki co, mój rower jest przeciwieństwem tego artykułu, ale fakt faktem, że jestem ciekaw o ile lepiej się prowadzi kolarkę. Może kiedyś "odkopię" kolarkę ojca, żeby sprawdzić jak to jeździ...

aqvario napisał/a:
Fajnie jest jechać z namiotem i śpiworem, dziś to nie jest kłopot, skoro porządny namiot waży nie więcej niż 2kg, a śpiwór 1kg. Na rowerze dodatkowe 10kg to nie problem, więcej to już jakiś kłopot. No i wiatr to duży kłopot, fakt, nic tak nie wnerwia jak jazda 10km/h pod górkę i pod wiatr... ;]

Wiozłem już 20kg - specjalnie się obładowałem i pojechałem na wieś - ta stara opona i ciśnienie na 3atm. Ledwo dojechałem i wróciłem... Także masz rację ^^

Smoq napisał/a:
Tylko że kolarka na jazdę po np. Warszawie średnio się nadaje ^^", zbyt nierówno. No i jednak trudniej wjechać pod górę niż na góralu (a w przypadku np. trawiastego/ziemistego/etc. zbocza staje się to właściwie niemożliwe). Po prostu trzeba dostosować rower do tego co chce się na nim robić, kiedyś miałem bmxa, to dopiero była frajda xD, wszystkim polecam ^^.

Nadaje się Smoqu. A powiedz mi gdzie pobocze jest trawiaste?? Jak jest szosa - jedzie się szosą, jak jest droga polna - jedzie się tym co jest... Zauważ, że kolarka ma koła 28" a nie 26 jak górale - komfort jazdy na asfalcie powinien być lepszy na drobnych wybojach, mimo że laczek na to nie wskazuje. Trudniej pod górkę? No nie wiem - jak założysz sobie z przodu zębatkę 32, z tyłu też to nie ma znaczenia czy jedziesz starą kozą, czy kolażówką czy góralem - to musi wjechać, jeśli tylko przednie koło nie odrywa Ci się od podłoża (np. przy dużym nachyleniu - u mnie się zdarza ale... mój to ewenement xD). Do miast używa się rowerów trekkingowych - wygodne siedzenie, pozycja a'la prezes, kierownica wysoko, koła 28" - śmieję się w duszy, gdy widzę takich ludzi nie robiących sobie nic z wiatru przyjmowanego wprost na klatę...
Jak miałeś bmx-a to wiesz jakiego rozmiaru mam koła w Squadaqu xD Frajda z szaleństw - coś wiem - najmniejsza hopka i pełen rebel, wyskok na 40cm i lądowanie na tylnym kole - teraz już tak nie robię ale zaraz po remoncie pękniętego zawiasu ramy tak jeszcze parę razy robiłem xD

aqvario napisał/a:
Smoq napisał/a:
No i jednak trudniej wjechać pod górę niż na góralu
Zależy od ilości przerzutek, ja miałem 10, ale są kolarki z 21, jeśli masz przełożenie 1/1 to zachowuje się dobrze. Ale masz rację, teren typu piasek lub błoto, to tylko szerokie opony górala, nie ważne czy pod górkę czy z.

Kolarka ojca też ma chyba 2x5 albo 2x4 - nie pamiętam... Warto mieć 3x7, Aq? Ja mam 7 biegów w piaście i wygodnie się pedałuje do 40km/h, więc rozpiętość 10 powinna starczać do tych wspomnianych 60km/h??

Uhhh... Dużo napisałem, znowu się doczepicie >.<

Chciałem jeszcze nadmienić, że na sobotnim rajdzie prezes Sekcji Rowerzystów Miejskich podjechał do mnie i sam zapytał czy nie chciałbym do nich przystąpić - w końcu 3 lata jeżdżę z nimi na rajdy, udzielam się na ich (martwym) forum, fotki robię i wrzucam xD I dostałem do wypełnienia deklarację xD Pewnie się zdecyduję ;)
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 4 Październik 2009, 23:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 4 Październik 2009, 23:29   

Tyle że jak jedzie się na rowerze poboczem, to co i rusz są jakieś studzienki kanalizacyjne, etc. i wyłomy no i ofcors dziury (dużo rowerem jeżdziłem po warszawie to wiem jak to wygląda), a środkiem drogi przecież się jechać nie będzie. Kurierzy? Ostatnio takowego widziałem z 2 lata temu może o.o...
Na kolarce po trawie i jeszcze pod górę? No ja osobiście bym nie próbował, bałbym się nie tylko o rower.
Kolarka jest dobra na równy asfalt ^^.

O.o... Rad - aż tak małe kółka O_o?
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 4 Październik 2009, 23:45   

Smoq napisał/a:
Tyle że jak jedzie się na rowerze poboczem, to co i rusz są jakieś studzienki kanalizacyjne, etc. i wyłomy no i ofcors dziury (dużo rowerem jeżdziłem po warszawie to wiem jak to wygląda), a środkiem drogi przecież się jechać nie będzie. Kurierzy? Ostatnio takowego widziałem z 2 lata temu może o.o...

Co do studzienek - fakt. Ja z reguły staram się jechać przy prawej krawędzi jezdni, ale jak widzę coś takiego to zawsze odbijam - w końcu studzienka nie ma metra szerokości, tylko (na oko) 30cm więc da się to zrobić. Oczywiście, jeśli nikt nie wyprzedza.
Kurierów nie raz widzę, ale mimo wszystko bardziej podziwiam ludzi jeżdżących na ostrym kole O.o Masakra...

Smoq napisał/a:
Na kolarce po trawie i jeszcze pod górę? No ja osobiście bym nie próbował, bałbym się nie tylko o rower.

Ja nic o trawie nie pisałem...Tam to faktycznie musiałoby być kiepsko. Ale polna droga nie zawsze musi być porośnięta trawą i być zasypana piachem...

Smoq napisał/a:
O.o... Rad - aż tak małe kółka O_o?

No, tak małe - 20". Chociaż zdarzają się jeszcze nietypowe składaki na 16" kołach..
To z soboty: http://www.srm.eco.pl/fot...1412&fullsize=1 Ten po prawej to ja, jakby co - kółka rozmiaru bmx, co nie?
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 4 Październik 2009, 23:55   

No fakt, malutkie xD. Ano, jak bmx, chociaz wiadomo, bmxy zwykle sa duzo wytrzymalsze i maja grubsze opony.
Ostrych... w sensie bez opon... czy jak O_o?
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 5 Październik 2009, 00:02   

Smoqu, jeszcze w tym roku mnie pytałeś co to znaczy - pamiętam xD I odpowiadałem xD Tzn. rowery wyglądające jak szosowe, ale nie posiadają przerzutek oraz nie posiadają wolnobiegu - tylne koło jest "na sztywno" połączone łańcuchem z korbą - kręci się koło - kręci się korba. Zaletą jest cena i to, że takiego roweru nikt nie chce ukraść xD

BMXy wytrzymalsze - szprych 48, rama wzmocniona, piasty też specjalne, opony - 2,25 a nie 1,75... U mnie rama słaba, chociaż obręcze na 36 szprych w tak małym rowerze są całkowicie wystarczające i mocne.
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 5 Październik 2009, 00:06   

Rad - sorki, od zawsze mialem slaba pamiec xD.
Ja na takim rowerze, jak przed chwilą opisałeś, kiedys jezdzilem, w erze, gdy o goralu marzylo prawie kazde dziecko xD.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
Ostatnio zmieniony przez Smoq 5 Październik 2009, 00:08, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 5 Październik 2009, 00:25   

Spoko xD
Pewnie też jako dziecko nim jeździłeś xD Fakt, była taka moda xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
AkiraKurahashi
BAKA BAKA BAKA BAKA


Wiek: 26
Dołączył: 01 Lut 2009
Skąd: ona to wie ?!
Wysłany: 5 Październik 2009, 07:52   

Emmmmm Rad wydaj książkę na temat Roweru xD , albo i lepiej mange zrob ! xD
A tak w ogóle to ty masz normlanie parcie na obiektyw aparatu ! xD gdziebyś nie był to 1 xD hehe Ale to dobrze ! :D
_________________
"Wyindywidualizowana konstantynopolitańczykowianeczka była nieustasyfakcjonowana w tym rozentuzjazmowanym tłumie!"

Nie, no jak Boga kocham jestem Ateistą ! xD
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 5 Październik 2009, 08:11   

To nie ja mam parcie na obiektyw, tylko mój rower czasami rzuci się komuś w oczy xD
Ja? Nie napiszę xD Za mało wiedzy mam :P Lub po prostu wiedzę niekonwencjonalną xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
AkiraKurahashi
BAKA BAKA BAKA BAKA


Wiek: 26
Dołączył: 01 Lut 2009
Skąd: ona to wie ?!
Wysłany: 5 Październik 2009, 08:16   

To co "ona", ta wiedza właśnie jest fajna xD po co komuś jakieś puste nudne regulki jak z wikipedi xD , ktorych wiekszosc ludzi i tak nie pojmie xD
_________________
"Wyindywidualizowana konstantynopolitańczykowianeczka była nieustasyfakcjonowana w tym rozentuzjazmowanym tłumie!"

Nie, no jak Boga kocham jestem Ateistą ! xD
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 5 Październik 2009, 08:23   

Przeczytaj sobie artykuł, który podlinkował Aq na poprzedniej stronie. Nie umiałbym tak sobie po prostu pisać xD Jak pisałem artykuł do gazety o rowerze to musieli dokonywać tyle korekt, że ho ho... Kilka miesięcy później pojawił się artykuł "Jak pisać artykuły do gazety" xD Czuję, że po części był adresowany do mnie xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Smoq
Hayate Team
Bziuuuuuuum


Wiek: 29
Dołączył: 06 Sie 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 5 Październik 2009, 11:09   

To stwórz scenariusz mangi o.o... to już łatwiej zrobić xD... tylko rysownika/czkę musisz znaleźć xD.
_________________
Jestem głodny :(, Gość nakarm mnie... onegai.
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 5 Październik 2009, 12:56   

Polska manga o rowerach?? O.o Skąd ten pomysł?? xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
AkiraKurahashi
BAKA BAKA BAKA BAKA


Wiek: 26
Dołączył: 01 Lut 2009
Skąd: ona to wie ?!
Wysłany: 5 Październik 2009, 14:04   

Ode mnie xD poprosisz Rin to bedzie rysowac xDDD, a ja bede pierwszym, ktory to bedzie chcial przeczytac xD

oo post sie zdublowal xD
_________________
"Wyindywidualizowana konstantynopolitańczykowianeczka była nieustasyfakcjonowana w tym rozentuzjazmowanym tłumie!"

Nie, no jak Boga kocham jestem Ateistą ! xD
Ostatnio zmieniony przez AkiraKurahashi 5 Październik 2009, 14:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 5 Marzec 2010, 14:25   

[ Wysłano: 5 Październik 2009, 15:21 ]

Gdyby mi się naprawdę chciało... i jakbym się rozpisał, to czasem scenariusza 14 tomów by mogło wyjść a na to to chyba nikt by nie poświęcił tyle czasu xD

A tak szczerze mówiąc to do pisania mam trochę słomiany zapał xD

Najdłuższe teksty jakie pisuję są na tym forum xD W postaci postów xD

[ Dodano: 7 Październik 2009, 20:24 ]
Ah... Ahhhh... Ahhhh... Ahhh... <Ledwo co łapie oddech>
Właśnie wróciłem...
31,4km w 1h16min... AV 24,7km/h...
Dzisiaj po prostu musiało być coś ciekawego, to wisiało w powietrzu xD Zaczynając od tego, że po wyjściu z domu rozpędziłem się jak za starych czasów na mojej 120metrowej ulicy do 40km/h, potem z kumplami goniliśmy windę zbiegając z 8 piętra polibudy na parter <kolka mnie łyknęła na 3p. xD> a następnie wyszedłem i zrobiłem 4 kółka wokół jeziora... Ah... Suche na mnie zostały tylko skarpetki xD
Ciekawe czy na kolarzówce przy takim wysiłku miałbym AV >35kmh... :P


[ Dodano: 5 Marzec 2009, 14:25 ]
Co tu taka cisza? Nikt nie jeździ na rowerze oprócz mnie? O.o

Ja akurat dzisiaj sobie kontuzję załatwiłem :/ Nie ma, że się pisze tylko o dobrych stronach, nie będę ściemniał, że mi się nie zdarzy, ale takiej głupoty to ja dawno nie zrobiłem :/ Co najmniej ze dwa lata... Akira, będziesz mógł sobie trochę poczytać ;)

Od wczoraj planowałem jechać dziś na rowerze na uczelnię, bo chciałem coś po zajęciach załatwić. No to wyjechałem. Rano, taki niewyspany, mijam ścieżką rowerową ludzi idących z buta, a że wiatru nie ma to 35km/h się okresowo pojawia na budziku... Po chwili krzyżówka i światła. A że widzę, że zielone dla rowerów to mocniej docisnąłem, żeby zdążyć. Przez pasy przechodził jakiś gość, a musiałem właśnie w jego kierunku skręcić i go ominąć. No i początkowo wziąłem zbyt łagodnie ten zakręt, żeby w niego nie wlecieć a po chwili mocniej, gdy już go ominąłem i jak mi przednie koło złapało piasek (byłem dość mocno już pochylony), który jeszcze leży po zimie... To już nie miałem jak się ratować. Efektem było urwanie ostatniej z istniejących skrzyneczek na narzędzia i rozdarte spodnie (ale lans xD - looool xD). No i napiernicza mnie lewe kolano - chyba sobie stłukłem, choć na obu mam rany. Hmmm... Mam nadzieję że nie będzie ze mną tak jak w anime "Over drive" i nie zacznę więcej szaleć xD Gdybym tylko był wyspany to bym zdołał zareagować xD Dobrze, że jechałem na zielonym, to przynajmniej miałem te 10 sekund na pozbieranie siebie, narzędzi i kawałków plastiku z asfaltu i wskoczenie na chodnik. Jadąc w drodze powrotnej praktycznie nie naciskałem lewą nogą na pedały (tylko prawą) a i tak licznik mi pokazał 28kmh xD Prawie jak Trabant jadący na jednym cylindrze, bo drugi się zalał xD

Kiedy urwały mi się dwie pozostałe skrzyneczki na narzędzia?
Tydzień temu we wtorek po wynikach ostatniego egzaminu jechałem sobie ulicą, która kilka dni wcześniej była pokryta lodem. Teraz była kałuża na całą szerokość jezdni. Niestety, pomyślałem, że skoro kilka dni wcześniej było wszystko ok, to i tym razem będzie. No więc nawet nie zwolniłem, tak jak było 30kmh, tak było, najpierw wleciałem przednim, podbiło mnie, wyhamowało do 25 i wleciało tylne... W tym momencie poczułem jeszcze większy wstrząs, wyleciałem lekko w powietrze, usłyszałem głośny syk, dźwięk spadających narzędzi (i urwanych skrzyneczek na nie właśnie) topionych w kałuży... Jak wylądowałem to nie miałem już nic powietrza, całe 3,5atmosfery wyleciało w 1 sekundę (dętka była dziurawa na wylot), więc jeszcze mną zarzuciło i mocno wyhamowało do kilku kmh... Całe szczęście zatrzymałem się na kołach i na dodatek żadne się nie zdecentrowało (ha! sam je zaplatałem xD)... Mógłbym się kłócić i sądować z zarządem dróg miejskich ale uszkodzenia nie są warte więcej jak 15-20 złotych, ale za to ile dni będę to naprawiać - nie wiem... Poza tym nie mam świadka, a cała sprawa nie jest warta zachodu. Nie odnalazłem też kilku rzeczy, które wpadły do tej kałuży, wczoraj tamtędy jechałem, sucho, ale ani śladu...


Taka mała a taka wredna, powyższe zdjęcie przedstawia wspomnianą przyczynę zdarzenia. Całkowicie ukryta pod brudną wodą, przy prędkości 30kmh może wywołać szkody...
Na razie to tyle w temacie rowerowym, napiszcie coś bo ten post już 3 raz edytuję/dodaję xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 5 Marzec 2010, 14:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 15 Marzec 2010, 11:51   

W temacie rowerów oraz dróg, news z tvn24:

tvn24 napisał/a:
Młodzi rowerzyści z peruwiaśskiej Limy dość mają zatłoczonych, śmierdzących, pełnych samochodów ulic swojego miasta. By zwrócić uwagę na negatywne skutki korzystania z aut i promować jazdę na rowerach, przejechali przez miasto bez ubrań.
Nadzy rowerzyści swoim przejazdem chcieli też zwrócić uwagę na brak infrastruktury rowerowej w Limie. W mieście brakuje ścieżek rowerowych, a jazda po ulicach jest bardzo niebezpieczna.
- Chcemy przekonać rząd, by promował jazdę na rowerze. Obecnie zwraca się uwagę jedynie na samochody i traktuje się je jak królów ulic - tłumaczył w rozmowie z reporterem agencji Reutera Octavio Zegarra, jeden z uczestników manifestacji.

Organizatorzy przejazdu zaapelowali także do rządu, by usprawnił system transportu publicznego w Limie.


Ciekawe czy tego rodzaju manifestacja podziała. W Polsce podziałaby chyba tylko wtedy, gdyby to nie byli rowerzyści, tylko rowerzystki ;)

Rad, jak tam twój rower po opisanym przez ciebie wypadku?

rad: napisał/a:
W tym momencie poczułem jeszcze większy wstrząs, wyleciałem lekko w powietrze, usłyszałem głośny syk, dźwięk spadających narzędzi (i urwanych skrzyneczek na nie właśnie) topionych w kałuży...

Jak mój brat miał wypadek na rowerze, to przeleciał przez kierownicę i poszorował gębą asfalt ^^'
_________________
It's morphin' time!
 
 
klasycysta Willfred
Destruktor Domów


Wiek: 38
Dołączył: 29 Sty 2009
Skąd: Kraków
Wysłany: 15 Marzec 2010, 12:05   

Lilandra napisał/a:

Jak mój brat miał wypadek na rowerze, to przeleciał przez kierownicę i poszorował gębą asfalt ^^'


A mi kiedyś mało brakowało a poszorowałbym pod ciężarówkę. xD
_________________

 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 15 Marzec 2010, 12:19   

Moja przyjaciółka opowiadała mi jak mnie moi bracia uczyli jeździć na rowerze (sama tego nie pamiętam... wyrzuciłam chyba z pamięci jako traumatyczne przeżycie xD). Mój dom stoi na górce, więc moi bracia sadzali mnie na rower na szczycie tej górki... i popychali, żebym jechała w dół xD To musiało zabójczo wyglądać xD
Wyobraźcie sobie... mała, rudowłosa dziewczynka w okularach zjeżdża na rowerku z górki. Nie, nie kontroluje gdzie jedzie xD Rozwiany włos i obłęd w oczach normalnie xD
_________________
It's morphin' time!
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 15 Marzec 2010, 15:45   

Lilandra napisał/a:
Nadzy rowerzyści swoim przejazdem chcieli też zwrócić uwagę na brak infrastruktury rowerowej w Limie.
Loooool xD Dobrze, że SRM jeszcze aż tak się nie promuje... Chyba bym się wypisał xD
Lilandra napisał/a:
Ciekawe czy tego rodzaju manifestacja podziała. W Polsce podziałaby chyba tylko wtedy, gdyby to nie byli rowerzyści, tylko rowerzystki ;)
Ale takie w rozsądnym wieku chyba... Bo jak by to miały być babunie na rowerach to ja wymiękam xD
Lilandra napisał/a:
Rad, jak tam twój rower po opisanym przez ciebie wypadku?
Dziękuję, że pytasz ^^. Skrzyneczki z narzędziami pozdejmowane bo połamane. Skrzynka na ramię - zdjęta. Ogólnie to mój rower teraz wygląda goło xD Nie mam czasu naprawić tego wszystkiego. Ostatnio zaopatrzyłem się w nową dętkę i pompkę bo skoro prawie co dzień łapię laczka... xD
Cytat:
Jak mój brat miał wypadek na rowerze, to przeleciał przez kierownicę i poszorował gębą asfalt ^^'
Ale... I nie połamał się? Jeśli już dochodzi do przelotu przez kierownicę to warto by mieć kask... Mi się jak na razie jeszcze nie zdarzyło przelecieć, jakoś zawsze kładę rower podczas gdy z niego zeskakuję <chyba że nie zdążę to kładę się razem z nim tak w ostatnio opisanej przygodzie z zakrętem>. W każdym razie kolano już mam sprawne, rany się goją. Jestem ciekaw jak to wygląda z boku, gdyby patrzył na taki wypadek jakiś obserwator... Musi pewnie wyglądać jak jakaś akrobacja xD A co zrobił Twój brat, że przeleciał? Jakiś bliski kontakt z przeszkodą?
Willfred napisał/a:

A mi kiedyś mało brakowało a poszorowałbym pod ciężarówkę. xD
Opowiedz ^^
Lilandra napisał/a:
(sama tego nie pamiętam... wyrzuciłam chyba z pamięci jako traumatyczne przeżycie xD).
Ja pamiętam, przynajmniej pierwsze jazdy na składaku jako 7-latek xD Massssakra była xD Ale Smyka też jeszcze pamiętam coś tam, ale niewiele.
Lilandra napisał/a:
na rowerku z górki. Nie, nie kontroluje gdzie jedzie xD Rozwiany włos i obłęd w oczach normalnie xD
A po zakończonej jeździe :> ?? Wyobrażam to sobie xD Czy było "jeszcze raz! jeszcze raz!" ??
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 15 Marzec 2010, 15:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
klasycysta Willfred
Destruktor Domów


Wiek: 38
Dołączył: 29 Sty 2009
Skąd: Kraków
Wysłany: 15 Marzec 2010, 16:50   

rad: napisał/a:

Willfred napisał/a:

A mi kiedyś mało brakowało a poszorowałbym pod ciężarówkę. xD
Opowiedz ^^



Nic specjalnego, zajechał mi facet autem na mokrym asfalcie, tak że przy hamowaniu mnie ścięło i poszorowałem kawałek bokiem po ulicy w stronę ciężarówki. Na szczęście zatrzymałem się przed kołami. Trochę zdartej skóry, więc w sumie nic specjalnego. xD
_________________

 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 15 Marzec 2010, 17:16   

rad: napisał/a:
A co zrobił Twój brat, że przeleciał? Jakiś bliski kontakt z przeszkodą?

Chyba chciał zahamować i nacisnął przedni hamulec zamiast tylnego ^^' I się nie połamał. Tylko rozwalił sobie gębę i potem długo łaził zabandażowany (moja przyjaciółka się go przestraszyła, gdy wyjrzał przez okno... Myślała, że to Frankenstein xD)
rad: napisał/a:
A po zakończonej jeździe :> ?? Wyobrażam to sobie xD Czy było "jeszcze raz! jeszcze raz!" ??

Mówię, że tego nie pamiętam xD Ale chyba wtedy wyrobiłam sobie nawyk zeskakiwania z roweru, gdy miałam na coś wpaść (a potem długo się pozbywałam tego nawyku...)

W temacie takich wypadków, to ja miałam tylko jeden poważniejszy i to nie na rowerze ;) Jeden, jechałam na łyżworolkach. Mama akurat stała i gadała z sąsiadkami, a ja zjeżdżałam z górki. No... Chciałam się popisać i pokazać jak dobrze jeżdżę. Odwróciłam się do mamy i chciałam krzyknąć: "Mamo, spójrz na mnie!". Krzyknęłam tylko "Mamo"... i się wywaliłam xD. Miałam zdarte łokcie, nadgarstki, kolana i brodę... Ale nic nie zostało wybite, ani połamane... Ok, moja duma się roztrzaskała xD
_________________
It's morphin' time!
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 15 Marzec 2010, 17:45   

Cytat:
Nic specjalnego, zajechał mi facet autem na mokrym asfalcie, tak że przy hamowaniu mnie ścięło i poszorowałem kawałek bokiem po ulicy w stronę ciężarówki. Na szczęście zatrzymałem się przed kołami. Trochę zdartej skóry, więc w sumie nic specjalnego. xD
Szybko jechałeś? Ja kiedyś robiłem bicie rekordu prędkości, to z 62km/h z górki zatrzymałem się po 60m - 1,5m przed ruchliwą szosą. Oddzielał mnie już tylko trawnik od niej... Oczywiście przez te 60m hamowałem czym się dało, czyli zblokowane tylne koło i hamulec na przód też w użyciu. Przynajmniej wiem, że trzeba szybko reagować przy takich prędkościach... Za mną pozostał tylko czarny ślad i trochę gumą waliło xD
Lilandra napisał/a:
Chyba chciał zahamować i nacisnął przedni hamulec zamiast tylnego ^^' I się nie połamał. Tylko rozwalił sobie gębę i potem długo łaził zabandażowany (moja przyjaciółka się go przestraszyła, gdy wyjrzał przez okno... Myślała, że to Frankenstein xD)

Łeee, to mój kumpel był lepszy, tylko sobie krzywdy żadnej nie zrobił. A więc tak: Jechał sobie z kumplem leśną ścieżką. Z przodu miał tarczowy hamulec, który był niewyregulowany więc mu strasznie piszczał. Jego kumpel się wkurzył i powiedział do niego, żeby coś z tym zrobił xD No i co Wiechu na to? Podczas jazdy chciał kopnąć tarczę, żeby przestała piszczeć, niestety miał do niej za daleko więc rozpędzoną nogą trafił między szprychy xD Koło pokrzywione, przelot przez kierownicę i do domu trzeba było z buta nieść rower xD Najlepsze jest to, że nic sobie nie zrobił! No ale to było ponoć w lesie.
Lilandra napisał/a:
Ale chyba wtedy wyrobiłam sobie nawyk zeskakiwania z roweru, gdy miałam na coś wpaść (a potem długo się pozbywałam tego nawyku...)
Biedny rowerek, skoro z niego zeskakiwałaś za każdym razem, gdy się czegoś wystraszyłaś to pewnie lakieru na nim się już nie uświadczyło xD Swoją drogą, czasem zeskoczyć jest mniej bezpiecznie niż pozostać.
Lilandra napisał/a:
"Mamo, spójrz na mnie!". Krzyknęłam tylko "Mamo"... i się wywaliłam xD. Miałam zdarte łokcie, nadgarstki, kolana i brodę... Ale nic nie zostało wybite, ani połamane...
Tak to jest jak się chce strzelić pokazówkę xD Całe szczęście, że nic poważniejszego xD Raczej nie zdarza mi się. Jeśli już coś, to próbuję przestraszyć kumpli - rozpędzam się i na kilka metrów przed nimi ostro hamuję - ale to dość rzadko - szkoda mi opony na nich xD Aha, kiedyś na żużlu koleś mnie podpuścił, żebym zrobił małego drifta, ja mu mówiłem że nie da rady ale... Wrzuciłem jedynkę, uwiesiłem się na kierownicy i chyba ze 3-4 obroty korbą sypałem mu żużlem xD Sam byłem zdziwiony ;) Czasami startuję z podniesionym przednim kołem, ale to też rzadkość, żeby utrzymać taką jazdę na jednym kole, bo nie mam hamulca ręcznego na tył a jedynie nożny - nie da się utrzymać na tym równowagi... I właściwie żadnych innych rzeczy na rowerku nie odstawiam bo nie jestem wyczynowcem :P
Lilandra napisał/a:
Ok, moja duma się roztrzaskała xD
Biedna duma xD Ale pewnie się odbudowała po wygojeniu ran??
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 15 Marzec 2010, 17:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 15 Marzec 2010, 18:15   

tak, odbudowała się następnego dnia, gdy znowu założyłam łyżworolki xD
_________________
It's morphin' time!
 
 
tradycjonalista Hipek
Hayate Team


Wiek: 24
Dołączył: 07 Lip 2009
Skąd: Elbląg

Wysłany: 16 Marzec 2010, 06:37   

Ja pamiętam jak kiedyś kuzyn się zgubił (puściłem go samego do domu, miał 12lat, w kilka godzin nie wrócił) i matka kazała go poszukać. Jak jechałem zaczęło padać (T^T) i rozpędzony na rynku nie mogłem zahamować. xD Spadłem z schodów wraz z rowerem, jak już miałem płakać zobaczyłem jak przerażony kumpel prawie płacze i stoi nade mną i krzyczy "Nic ci nie jest?!" - rozśmieszył mnie tak, że zapomniałem. Ale chodzić było trudno i do dziś nie lubię jeździć. -.-"
A on wracając do domu prawie wpadł pod tramwaj. :D
 
 
klasycysta dragonik
ten lepszy smok!


Wiek: 30
Dołączył: 02 Kwi 2009
Skąd: Gdynia
Wysłany: 16 Marzec 2010, 13:58   

Hipek napisał/a:
/ciach/ jak już miałem płakać /ciach/

Pewnie stąd ten avatar :P
_________________
Aktualnie ED: Oretama, Momoiro Sango, Mahoraba
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 16 Marzec 2010, 17:51   

Hipek napisał/a:
Jak jechałem zaczęło padać (T^T) i rozpędzony na rynku nie mogłem zahamować. xD
Hipek napisał/a:
A on wracając do domu prawie wpadł pod tramwaj. :D
Artyści?? O.o
Swoją drogą to w deszczu chyba każdy hamulec działający na obręczy koła przestaje działać. Rozwiązaniem jest torpedo albo bębnowe, ale to rzadko spotykane... Nie wiem jak jest z tarczówkami xD
Hipek napisał/a:
Ale chodzić było trudno i do dziś nie lubię jeździć. -.-"
Tak ciężkie przeżycie? Ja po swoim upadku 3 dni kulałem.
dragonik napisał/a:
Pewnie stąd ten avatar :P
Ciekawa interpretacja xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta kimek
Touchpadowy Bot


Wiek: 25
Dołączył: 07 Maj 2009
Skąd: Warszawa
Wysłany: 16 Marzec 2010, 18:26   

ja pamiętam jak dostałem pierwszy rower (styl Batman.. ah..) raz usiadłem i pojechałem, podobno mnie cały dzień szukali xD
_________________
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 16 Marzec 2010, 18:30   

"Poszukiwane dziecko na rowerze Batmana. Wyjechało dziś rano i do tej pory nie wróciło" xD

Gdzieś się wtedy wybrał?? :>

Post - Poligon doświadczalny RAD:a :)
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 31 Grudzień 2016, 23:02, w całości zmieniany 71 razy  
 
 
klasycysta kimek
Touchpadowy Bot


Wiek: 25
Dołączył: 07 Maj 2009
Skąd: Warszawa
Wysłany: 16 Marzec 2010, 18:39   

jakbym jeszcze to pamiętał..xD

Ratować Ludzkość Przed Złem!! (?:D)
_________________
 
 
tradycjonalista Hipek
Hayate Team


Wiek: 24
Dołączył: 07 Lip 2009
Skąd: Elbląg

Wysłany: 16 Marzec 2010, 20:05   

dragonik napisał/a:
Pewnie stąd ten avatar :P

To było daaawno temu. xD

rad: napisał/a:
Artyści?? O.o

Dlaczego? xD

rad: napisał/a:
Tak ciężkie przeżycie? Ja po swoim upadku 3 dni kulałem.

Bez przesady, co? xD
Po prostu jak wrzuciłem rower do piwnicy to mojego do dziś nie wyjąłem - na innych jeździłem. xD
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 26 Marzec 2010, 17:26   

Cytat:
Dlaczego? xD
Bo z tego co wiem to bujają często w obłokach :P Ale mogę się mylić, także potraktujmy to tak, jakbym tego nie mówił xD

Ja w najbliższym czasie (tzn. jak będzie w sklepie dostawa opon i dętek) to przesiadam się z klasycznej obręczy Dartmoora 2,1 z oponami 1,75 (47-406) na Alexrimsa 1,125 i ogumieniem Schwalbe (27-406) ;) Dla porównania dwie fotencje kółek, które zaplotłem (porównanie obecnej i nowej):

Obręcz wraz z oponą będzie prawie dwa razy węższa. Mam nadzieję, że na szosie się sprawdzi i średnia prędkość się choć odrobinkę podniesie ;) Stara piasta ma już prawie 10k km zrobione, ale jeszcze trochę posłuży... Nowa ciężko się kręci na razie, ale myślę, że się dotrze po kilku setkach ^^ Ale i tak z tego się kolarki nie zrobi - wiem, wiem xD Ale poeksperymentuję ;)
Ostatnio zmieniony przez rad: 26 Marzec 2010, 17:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 24 Kwiecień 2010, 05:26   

Bardzo ciekawy artykuł o rowerzystach w Kopenhadze :) http://www.bikeradar.com/...penhagen-24426/

Ech, a w Polsce Warszawa i Wrocław wyszły jako najbardziej zakorkowane miasta Europy (zaraz po Brukseli)...
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 26 Kwiecień 2010, 15:22   

A w Poznaniu nadal uchwala się durne niestandardowe "Standardy dróg rowerowych" które dopuszczają używanie kostki brukowej co jest skandaliczne :/

Ile to natrąbimy Zarządowi Dróg Miejskich, ile to już spraw u RPO było a to na prezydenta miasta, a to na ZDM. Jak grochem o ścianę :/ Brak słów.

Ostatnio SRM przyłączyło się do inicjatywy "Miasta dla rowerów". W sumie miałem możliwość wyjechać na tydzień do Holandii z rowerem za free, ale majowy termin, w czasie gdy na polibudzie zaczyna się sajgon przed-przed-przed sesyjny, mi nie odpowiada :/

Chciałbym, by ruch rowerowy w Poznaniu tak wyglądał jak w artykule T.T Kilka innych miast w Polsce spokojnie może powiedzieć, że są w krajowej czołówce, choć i tak im daleko do Holandii...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
rinoicia
Hayate Support Team


Wiek: 30
Dołączyła: 04 Lis 2007
Skąd: Katowice
Wysłany: 26 Kwiecień 2010, 20:22   

U nas też jest kostka xD na dodatek ścieżki kończą się niekiedy na płocie lub przechodzą przez drzewo, najczęściej jednak parkują na niej samochody oO.
_________________
http://myanimelist.net/animelist/Rinoicia
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 2 Styczeń 2011, 02:17   

Skoro Hayate zrobiło już podsumowanie roku, to może ja też powinienem? Z tymże moje podsumowanie będzie dotyczyć przejazdów rowerem xD

2010, 2009, 2008
Przebieg roczny: 4044,5km, 4001km, 2511,2km
Średni przebieg miesięczny: 337km, 333km, 209km
Średni przebieg podróży: 32,9km, 25,2km, 27,3km
Ilość podróży: 123, 159, 92
Średnia prędkość roczna: 17,95km/h, 19,1km/h, 17,9km/h
Max osiągnięta prędkość: 52,3km/h, 56km/h, 62km/h
Max przebieg w ciągu 1 dnia: 214km, 120km, 128,3km
Całkowity roczny czas spędzony na rowerze: 9dni, 9h 15min; 8dni, 17h 22min; 5dni, 20h 5min
Ilość awarii (T_T): 89, 89, brak danych
Całkowity przebieg Squadaqa od 2006 roku to 12.654km.

A teraz kilka wykresów, bo tabelki byłyby już nieczytelne przy tej ilości danych xD Powinny być tutaj wszędzie użyte wykresy słupkowe ale... nie lubię ich, bo przy trzech słupkach na miesiąc są już nieczytelne ;P


Ogółem jest nieciekawie... Mniej jazd, mniejsza średnia prędkość, mniejszy Vmax... Chyba za mało go cisnę xD Tylko dlaczego awarii tyle samo? T_T W tym roku około 25 razy złapałem laczka :/ Na szczęście od czasu zakupu firmowej opony (wrzesień) stało się to już tylko 2 razy. Najgorsza awaria przydarzyła się w sierpniu, a jej usunięcie wymagało spawania ramy. Tylko jeden raz musiałem prowadzić rower do domu - trzykrotne złapanie laczka na tył (nie wożę 3 dętek w zapasie).
Z pozytywnych aspektów muszę wymienić podróż nad morze, gdzie punktem przystankowym był dom Akiry i niesamowity przebieg miesięczny w lipcu: 902,6km. Ponadto ważne, że udało się osiągnąć roczny przebieg wyższy od zeszłorocznego.
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
Ostatnio zmieniony przez rad: 2 Styczeń 2011, 02:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 2 Styczeń 2011, 02:57   

Nic tylko pogratulować, Rad: :) Naprawdę :)
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
klasycysta NoNameX0
Kuma-goroshi


Dołączył: 24 Sie 2010
Wysłany: 2 Styczeń 2011, 03:17   

Kurcze, te wszystkie statystyki... zapisujesz sobie na bieżąco ?
Bo tak dokładnie to wygląda...

Ładny przebieg roczny, i dosyć spory przeskok z 2008 na 2009, i jak równiutko masz ilość awarii xDD

Ładnie ładnie, w przyszłym sezonie * bo w zimie chyba nie jeździsz?!* będzie jeszcze lepiej =P?
 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 2 Styczeń 2011, 03:42   

Rad, gratuluję utrzymania tempa (przebieg roczny), podwyższenia prędkości (przebieg w ciągu dnia) i liczby awarii, bo tyle samo to już jest pocieszające! ;)

Hm... Spadła ci ilość podróży, ale przebieg roczny zaliczył niewielki wzrost... Wniosek? Zrobiłeś mniej wypraw, ale były dłuższe! Najwyraźniej prysznic był nie jedynym motywatorem ;)

NoNameX0 napisał/a:
bo w zimie chyba nie jeździsz?!

Widać, że mało bywasz na forum, NoName! Rad jeździ o każdej porze dnia, nocy i roku xD
_________________
It's morphin' time!
Ostatnio zmieniony przez Lilka 2 Styczeń 2011, 03:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
klasycysta NoNameX0
Kuma-goroshi


Dołączył: 24 Sie 2010
Wysłany: 2 Styczeń 2011, 03:53   

Lilka napisał/a:
Rad jeździ o każdej porze dnia, nocy i roku xD


Dobra, respekt O_O!
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 26 Kwiecień 2011, 01:42   

Wysłany: 2 Styczeń 2011, 04:10

NoNameX0 napisał/a:
Kurcze, te wszystkie statystyki... zapisujesz sobie na bieżąco ?
Bo tak dokładnie to wygląda...
Po każdej jeździe, po powrocie odpalam SpreadCE (bo MS Pocket Excel ssie) na PDA i przepisuję stan licznika ;) Ponadto każdą naprawę zapisuję w tym samym pliku z datą i opisem co było robione - taka od razu książka serwisowa xD
NoNameX0 napisał/a:
Ładny przebieg roczny, i dosyć spory przeskok z 2008 na 2009, i jak równiutko masz ilość awarii xDD
W 2010 roku planowałem nie pobijać wartości całorocznego przebiegu ale jakoś tak wyszło, że jednak było troszkę więcej xD
NoNameX0 napisał/a:
Ładnie ładnie, w przyszłym sezonie * bo w zimie chyba nie jeździsz?!* będzie jeszcze lepiej =P?
Nowy sezon zacznę w poniedziałek xD Muszę jechać na drugi koniec Poznania i odebrać zamówienie ze sklepu ;P 30 grudnia pojechałem jeszcze się spotkać ze Smoqiem, Mysią i Zuą na dworcu xD Ale wyszli na zachodnim, a nie na głównym więc mogłem ich tylko odprowadzić pieszo na tramwaj...
Lilka napisał/a:
Najwyraźniej prysznic był nie jedynym motywatorem ;)
Ale za to średnia długość podróży w lipcu to coś koło 56km xD Prysznic miał duże znaczenie xD Ale fakt faktem, że podróże były dłuższe.
Lilka napisał/a:
Rad jeździ o każdej porze dnia, nocy i roku xD
Hmmm... Między 2.15 a 6.20 chyba w zeszłym roku nie jeździłem xD (nie przypominam sobie xD). Ale kiedyś, kiedyś lubiłem nocne eskapady na wsi ^^


Wczoraj miałem wracać z Sylwka (godz. 10.00), stwierdziłem, że ten jeden raz mogę skorzystać z tramwaju. Patrzę na rozkład - będzie za 10 minut. Ok. Siadam i czekam, czekam, podjeżdża 18, czekam, podjeżdża 17, czekam. Po 20 minutach się wściekłem podchodzę do planu, a tam, u góry żółta karteczka: do godziny 14.00 tramwaj linii 2 nie kursuje. No jak się zjeżyłem, pod adresem MPK poleciały bluzgi i musiałem z buta wracać do chaty. Nigdy nie korzystam z ich usług, a wtedy kiedy są potrzebni to się na mnie wypinają >_< To ja też mam ich w ... poważaniu. Gdyby to nie był Sylwester to przyjechałbym rowerem i bym się nie musiał nimi martwić xD Miałem 5km spacerek po oblodzonych chodnikach ;P

Dzięki wszystkim za gratulacje, mam nadzieję, że gorzej nie będzie xD



Dodano: 26 Kwiecień 2011, 02:42
= = = NOWY POST = = =


Dziś mija 5 rocznica powstania wersji Squadaq 6! Mimo, że była to trzecia wersja stworzona w czasach nowożytnych, to jednak jest to wersja przełomowa... Sukcesywnie rozbudowywana w kolejnych latach jeździ do dziś.

Dokładnie 5 lat temu o tej porze siedziałem w pokoju i na czas składałem swój rower. Było wiele do zrobienia, a konkurs Młodych Elektroników w Technikum, do którego uczęszczałem zbliżał się nieubłaganie. Nie zmrużyłem wtedy oka. W pocie czoła skręcałem wszystkie części, nic nie chciało pasować tak jak powinno, inne rzeczy zmuszało się do współpracy siłą. W ten sposób rower nie był zdatny do jazdy, jednak na wystawę... jak najbardziej się nadawał. W końcu nie musiałem nikomu pozwalać nim jechać xD Nad ranem ojciec zaoferował mi podwiezienie. Rower został złożony na pół. Złe spasowane elementów spowodowało powstanie solidnej wyrwy w lakierze w dość widocznym miejscu. Wszystko uzupełniłem przed konkursem granatowym markerem... Ze strony elektronicznej też było kiepsko. Spaliłem wtedy 8 czy 10 bezpieczników. Fakt ten ukrywałem przed nauczycielami i skrzętnie wymieniałem je co chwila. Nie było to łatwe zważywszy na fakt, że każdy ruch kierownicą wywoływał zwarcie.

Najważniejsze jednak, że cel został osiągnięty i dorwało się to: http://www.squadaq.konto.pl/grafa/dyplom.jpg

Heh, 2 klasa technikum... Ahhh, jak to dawno było... Żebym ja wtedy wiedział jak to zmieni moje życie ;P
Ostatnio zmieniony przez rad: 26 Kwiecień 2011, 02:11, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 24 Lipiec 2011, 14:01   

Wydzielone z "Naszych Fotek": Rad odpowiada na spostrzeżenie Adiego, że jest chudzina]
Widzisz? Nie trzeba wielu mięśni, żeby przejechać kilkaset km xD
Ostatnio zmieniony przez Lilka 29 Lipiec 2011, 18:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
klasycysta Adi
Sensei i Kaczorek.


Wiek: 26
Dołączył: 24 Paź 2010
Skąd: Cambridge
Wysłany: 24 Lipiec 2011, 14:05   

Wiem też tak jeździłem, ale na trochę mniejszą skalę xD tak do 100km na dzień. Niestety mój rower już się nie nadaje, a ja sam nie mam ochoty xD
_________________

 
 
klasycysta Ryohei
Muttsuri-ni :D


Wiek: 25
Dołączył: 13 Maj 2010
Skąd: Cambridge
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 10:08   

Rad... jak ty się poruszasz z tymi wszystkimi pakunkami? O.o
I to jeszcze tyle kilometrów O.o
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 12:58   

No rower miał przed wyjazdem 50kg, a ja tylko 66,5 (schudłem od zeszłego roku o 1,5kg O_o).
Specjalnie go ważyłem. W zeszłym roku rower ważył 48kg a ja 68 xD

Widzisz Ryohei, siła psychiki chyba oraz dobra organizacja czasu, planowanie trasy itp.
W zeszłym roku jechało się tragicznie ciężko w porównaniu do tego roku. Google Maps mnie wtedy wywaliły na trasę, gdzie przez 10 czy 15km pchałem rower przez piaski leśnych dróżek. Tym razem może 0,5-1km musiałem pchać. A tak to sama jazda. Zakup rękawiczek rowerowych to też była dobra inwestycja, w zeszłym roku prawie nie miałem czucia w skrajnych palcach dłoni, w tym roku przyjechałem bez żadnych bóli ani odcisków.
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta Shirou Noir
Ksysio ^^


Wiek: 27
Dołączył: 08 Lis 2007
Skąd: Stąd xD
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 14:07   

Tyyyy... co to za rower? Oo
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 15:10   

Z bagażem tyle ważył (bagaż około 25kg). A co to za rower to przecież chyba wiesz. Nieraz go pokazywałem.
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta Shirou Noir
Ksysio ^^


Wiek: 27
Dołączył: 08 Lis 2007
Skąd: Stąd xD
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 16:40   

Ale ja tylko raz patrzyłem. Te-raz xD
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 17:41   

Polecam spojrzeć: www.squ.xwp.pl --> ale uprzedzam, że strona od dawna nieaktualizowana i wykonana metodą: "odpal się na 15-letniej przeglądarce" więc jakości wykonania nie komentuj, ok? ^^

Poza tym niektóre zdjęcia w tym temacie: http://forum.hayate.pl/vi...der=asc&start=0 (sporo powygasało, bo na początku nie miałem jeszcze konta na IS)

No nie mogę uwierzyć, że nie gadaliśmy kiedyś o rowerze, nawet na gg czy coś. Czy ogólnie na hayate. Musiałeś niezapamiętać ;)
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 18:18   

rad: napisał/a:
Nieraz go pokazywałem.

Shirou Noir napisał/a:
Ale ja tylko raz patrzyłem.

Jak można być na forum Hayate i nie znać roweru Rada?! >.<
_________________
It's morphin' time!
 
 
klasycysta BlackFox
>.<


Wiek: 26
Dołączył: 10 Mar 2011
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 18:21   

jak widać na przykładzie powyżej można... ^^
_________________
"Jeśli posiadasz coś o czym nie chcesz by ktoś się dowiedział, to nie mów tego nikomu bo twoja głowa jest jedynym bezpiecznym miejscem."

What do we say to the god of death? Not today!
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 18:33   

Widać, za mało spamuję. Za mało linków wklejam i za mało zdjęć wehikułu zapodaję.

Też się dziwię...

Może powinienem oddzielny temat założyć i tam sypać zdjęcia i dane techniczne czy coś? Ten i tak nie za wiele osób odwiedza... Chociaż w sumie cokolwiek bym nie założył to i tak wiele osób nadal nie zauważy xD A tylko burdel się na forum zrobi...

Wiem! Wymienię się z Hayate buttonem na stronie! xDDDDD <ROTFL> Taaaaak ~~~ !!! xD

No przecież żartuję ;) Nie ta tematyka... T_T
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta Adi
Sensei i Kaczorek.


Wiek: 26
Dołączył: 24 Paź 2010
Skąd: Cambridge
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 22:06   

Rad, jakoś mi się kojarzysz z tym podejściem do roweru itp. z anime Golden Boy xD
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 22:14   

Oglądałem i to nawet w tym roku xD

Ale roweru to tam średnio ilościowo było. Jedynie ten odcinek co laskę na "bimoto" ścigał, to była jazda xD Albo... eeee... Nie będę spoilerować innym xD Podobała mi się ta seria, ale i tak chciałbym jeszcze raz obejrzeć OverDrive, który 2 lata temu poleciła mi Urtica ^^ To anime jest o wyścigu kolarskim, oczywiście wtrącono tam również wątek miłosny xD Ale jest świetne. Swoją drogą, ciekawe czy są jakieś inne o rowerach, może zapytam w innym dziale czy ktoś zna xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta BlackFox
>.<


Wiek: 26
Dołączył: 10 Mar 2011
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 22:40   

tu masz mangi: http://www.mangaupdates.c...ategory=Cycling
anime nie znalazłem

//poprawiony link
_________________
"Jeśli posiadasz coś o czym nie chcesz by ktoś się dowiedział, to nie mów tego nikomu bo twoja głowa jest jedynym bezpiecznym miejscem."

What do we say to the god of death? Not today!
Ostatnio zmieniony przez Lilka 29 Lipiec 2011, 23:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
klasycysta Adi
Sensei i Kaczorek.


Wiek: 26
Dołączył: 24 Paź 2010
Skąd: Cambridge
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 22:43   

Jak dotąd nie odkopałem innych xD No ale ogólnie chodziło mi o myśl, że główny bohater podróżuje z miejsca na miejsce rowerem ;)
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 29 Lipiec 2011, 23:40   

Adrianus napisał/a:
No ale ogólnie chodziło mi o myśl, że główny bohater podróżuje z miejsca na miejsce rowerem ;)
No i ogólnie masz rację xD
Ostatni raz poznańską komunikacją miejską jechałem 3 lata temu xD
Ostatni raz pociągiem jechałem 3,5 roku temu.
Prawka nie mam więc samochodem tylko jako pasażer mogę jechać ;P
No a na liczniku ponad 15tys. km od 2006r. xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta Shirou Noir
Ksysio ^^


Wiek: 27
Dołączył: 08 Lis 2007
Skąd: Stąd xD
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 00:05   

Mało się poruszasz w takim razie Rad, skoro w 5 lat zrobiłeś 15 tysięcy kilometrów, a nie jeździsz ani pociągami, ani komunikacją...

Ja samym samochodem zrobiłem w ciągu ostatnich dwóch lat >20 tysięcy jako kierowca i kolejne kilka tysięcy jako pasażer, pieszo nie liczę, ale też sporo (zamiast jeździć MPK, chodzę na piechotę :D).

I wiesz co Ci powiem? Nie ma nic gorszego, niż rowerzysta w centrum miasta. Wyprzedzam go na prostej, a ten mnie bierze po prawej na sygnalizatorze. I kolejne 100 metrów pokonuję 10 km/h za nim, bo muszę najpierw minąć skrzyżowanie, później korek samochodów z naprzeciwka, a przecież nie będę biedaka mijał o 20 cm od niego... A jak dziurę będzie omijał to co? Nie chcę go mieć na sumieniu.

Rowerzyści w mieście NIE MYŚLĄ. Wkurza mnie, jak przejeżdżają na czerwonym, kiedy ja przepisowo stoję. Wkurza mnie jak sobie dobierają trasę "chodnik-droga-pas zakazany-droga-chodnik-pod_prąd-chodnik", po czym nagle pojawiają się pod moimi kołami. Albo jak nagle mnie wyprzedzają na środku skrzyżowania, na którym właśnie ruszyłem, i mało brakuje, żebym przyspieszając ich nie rozjechał.

Owszem, wina leży po stronie władz miasta. Brakuje infrastruktury, dróg rowerowych. Ale rowerzyści nie są bez winy. Przejeżdżają przez przejścia dla pieszych bez oznaczeń rowerowych BEZ schodzenia z roweru, pojawiają się znikąd nie zważając, że kierowca może ich nie zauważyć, wyprzedzają gdziekolwiek się da, nawet, gdy nie ma to większego sensu, gdyż za chwilę spowodują w ten sposób zatamowanie ruchu. Przepisy zezwalają na jazdę po chodnikach - więc niech po nich jadą. Owszem, chodniki nie są w najlepszym stanie - wtedy rowerzyści lądują na drodze - ale skoro wymagają ode mnie szacunku i kultury, to niech sami je zachowują!

Precz z chamskimi i bezmyślnymi rowerzystami!

(I nie Rad, nie oskarżam Cię, bo wiem, że na bank jesteś jednym z "tych porządnych", którzy nie podkładają się pod koła).
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 00:31   

Shirou Noir napisał/a:
Rowerzyści w mieście NIE MYŚLĄ. Wkurza mnie, jak przejeżdżają na czerwonym, kiedy ja przepisowo stoję.
Nie mów, że wszyscy bo ja jak jadę sam to też stoję (chyba że znam skrzyżowanie i jadę po ścieżce - to wyjątek). I znam Twoje zdanie na ten temat, już kiedyś się wypowiadałeś. To poproś ZDM o więcej ścieżek rowerowych to będziesz miał większe bezpieczeństwo ;) Jako Sekcja Rowerzystów Miejskich spieramy się o większy budżet na budowę dróg rowerowych - niestety miasto ma nas w głębokim poważaniu, wraz z p. prezydentem Grobelnym.
Shirou Noir napisał/a:
Wkurza mnie jak sobie dobierają trasę "chodnik-droga-pas zakazany-droga-chodnik-pod_prąd-chodnik", po czym nagle pojawiają się pod moimi kołami.
Też czasem tak robię, ale wtedy nikomu nie wjeżdżam pod koła - NIGDY mi się nie zdarzyło, w takim przypadku czekam na zielone albo upewniam się, że nic nie jedzie.
Shirou Noir napisał/a:
Owszem, wina leży po stronie władz miasta. Brakuje infrastruktury, dróg rowerowych.
O widzisz ^^
Shirou Noir napisał/a:
(I nie Rad, nie oskarżam Cię, bo wiem, że na bank jesteś jednym z "tych porządnych", którzy nie podkładają się pod koła).
O, dzięki, że tak o mnie myślisz ;) Z reguły najwięcej problemów mam właśnie wtedy, gdy jadę po chodniku. Nieraz już na kogoś wleciałem, gdy wyłonił się nagle zza rogu. Na szczęście po chodnikach jak już muszę to jadę powoli, ok. 10kmh. A na asfalcie od świateł do świateł jadę tak, że żaden samochód mnie raczej nie wyprzedza (czyli w centrum dobijam do 35-40kmh) - i tak zaraz się zatrzymają na kolejnych światłach. No dobra, 3-4 wyprzedzi xD Szkoda tylko, że takie przyspieszanie i hamowanie jest takie męczące.
A za tych rowerzystów, co nie uważają nie będę odpowiadać. Ile to już razy się słyszało, że ktoś wleciał pod samochód na czerwonym świetle, albo na przejściu dla pieszych. Nieraz. Piesi też wpadają. Piraci drogowi też rozbijają się na drzewach. W każdej grupie ludzi znajdziesz jeleni. A sam obserwujesz wszystko tylko z perspektywy pieszego i kierowcy.

Shirou Noir napisał/a:
Mało się poruszasz w takim razie Rad, skoro w 5 lat zrobiłeś 15 tysięcy kilometrów, a nie jeździsz ani pociągami, ani komunikacją...
A po co więcej? Jak jadę gdzieś dalej z rodzinką to wiadomo, że samochodem. A sam wszędzie w promieniu 60km od Poznania bez problemu docieram. Nigdzie dalej nie mam potrzeby jeździć. W wakacje jedynie chciałoby się wyszaleć, ale niestety - te wakacje już się dla mnie w niedzielę kończą bo idę na praktyki od poniedziałku :/

A gdzie Ty tak jeździsz, że aż tyle robisz? xD
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
klasycysta Adi
Sensei i Kaczorek.


Wiek: 26
Dołączył: 24 Paź 2010
Skąd: Cambridge
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 00:38   

Rad ja parę lat do tylu ze 3-4 robiłem 1tyś km w miesiąc. Jak miałem licznik to mogłem sprawdzić. Nie jeździłem tylko na wycieczki tak jak Ty. Jeździłem praktycznie CAŁY dzień codziennie. Od rana do wieczora, fakt że jechało się na boisko pograło się w piłkę odpoczęło z pół godziny i na rower gdzieś w lasy albo na bezdroża... Jeździłem wszędzie do sklepu, do szkoły, do kościoła(miałem przygotowanie do bierzmowania), do miasta(20km w jedną stronę), do kolegów, następnie z kolegami znów w trasę. Zdarzało się raz w tygodniu jakiś wypad taki aby można było wrócić w jeden dzień, czyli do 50-60 km w jedną stronę. Ale można w przenośni powiedzieć, że nie schodziłem z roweru przez cały dzień ;)
_________________

 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 01:00   

Oooo, to podziwiam!
Ja max zrobiłem 900 w jednym miesiącu. Z tymże wszystko mam praktycznie przy domu a koledzy... Cóż. Nie jeżdżą rowerami, raczej nie mam powodów by spotykać się z nimi po uczelni, a jeśli już bym miał to raczej nie mógłbym jechać rowerem z wiadomych powodów. Uczelnię mam pod tyłkiem praktycznie, 1,2km od domu. Brzmi to jakbym się próbował usprawiedliwiać, ale... Pewnie macie rację. Przyzwyczaiłem się, że wszyscy się dziwią, że ten składaczek robi rocznie 4tys. km i teraz mi się wydaje, że to jest jakieś osiągnięcie >_<
Zimą robię miesięcznie 200km, wiosną i latem koło 400-500. No i mam z reguły problem by się zmobilizować albo wymyślić jakąś trasę. Ciągle jeżdżę w tych samych miejscach, robię kółka wokół Malty (jezioro, jedno kółko 6km) albo wypady na Antoninek (10km w jedną stronę) i wracam do chaty po 25-30km. Preferuję głównie asfalt, niewielka domieszka innej twardej drogi też się zdarza. Taka jest z reguły charakterystyka mojego jeżdżenia.
Ale 1k w miesiącu to chciałbym potrafić się tak zmobilizować. Ale chyba nie umiem. Choć wiem, że fizycznie jest to możliwe i całkiem realne...

Dobra, idę spać bo znów zacznę rozmyślać...
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 16:04   

Rad, bo do długich tras potrzebowałbyś nowego roweru, z większymi kołami, a nie składaka. Wiem, że to prawie niemożliwe w twoim przypadku. :(

W Anglii nieźle rozwiązali sprawę rowerów. Pomijam, że jest wiele ścieżek rowerowych, że pomiędzy ulicami są przebicia jedynie dla rowerów, gdzie samochodom wjeżdżać nie wolno, że na skrzyżowaniu przed samochodami jest na jezdni specjalne pole tylko dla rowerów i to one muszą wystartować pierwsze, nie samochód. Po prostu po chodnikach jeździć nie wolno i policja zatrzymuje za to, piesi krzyczą na takich (nie raz słyszałem "Go to road, boy!"), tu jest inna kultura postrzegania rowerzysty. Shirou się denerwuje, że musi za takim jechać 10km na godzinę? Tutaj samochody bez słowa jadą z szybkością roweru, gdy uliczka za wąska i wyprzedzić się nie da. I nikt nie narzeka. Autobus jedzie za takim rowerzystą parę przystanków z taką prędkością i nikt słowa nie powie. Wszyscy wiedzą, że rowerzysta jest ważniejszy niż samochód i tyle. Także Shirou, polaków długa droga czeka, bo poza infrastrukturą trzeba sobie zmienić sposób myślenia, że ten #%$##$ zwalnia mój samochód i nie mogę przyspieszyć. To kierowcy samochodów muszą się zmienić :>

Zresztą to dotyczy także pieszych. Stanie się na przejściu na drodze i samochody same się zatrzymują, i przepuszczają pieszych, wcale nie musi być (i nie ma) świateł. Te są tylko na skrzyżowaniach, ewentualnie w bardzo ruchliwych miejscach. To dla mnie było niepojęte, bo w Polsce jak przejście dla pieszych nie ma świateł, to można i 10 minut stać, aż ktoś litościwie się zatrzyma i przepuści, w Anglii zatrzyma się pierwszy nadjeżdżający samochód...
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
konserwatysta Lilka
Hayate Team
Kapłanka Aqvario


Wiek: 32
Dołączyła: 01 Paź 2007
Skąd: z innej planety
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 16:26   

aqvario napisał/a:
w Anglii zatrzyma się pierwszy nadjeżdżający samochód...

Taaa... Jak wtedy, gdy szliśmy do sklepu, pogrążeni w rozmowie i zatrzymaliśmy się na chwilę... Skapnęliśmy się, że samochody z obu stron się zatrzymały i kierowcy czekają, aż przejdziemy na drugą stronę xD
_________________
It's morphin' time!
 
 
doktryner Drizzt
Hayate Team
Malkontent


Wiek: 24
Dołączył: 18 Kwi 2011
Skąd: wziąć produktywność?
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 18:45   

Jak teraz chodzę na prawo jazdy to mój instruktor powtarza jak to kulturalni są na zachodzie i tylko się od nich uczyć. Jak jadę to też staram się stawać przed przejściami. A nie, że jak chcę przejść to stoję i stoję, mimo że na wsi mieszkam. :P
_________________
◥▶̸̱◀◤
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 21:02   

aqvario napisał/a:
przed samochodami jest na jezdni specjalne pole tylko dla rowerów
Tzw. śluza rowerowa. Ostatnio dopuszczono je w prawie polskim, ale zanim zaczną się pojawiać minie pewnie jeszcze z 10 czy 15 lat.

aqvario napisał/a:
Po prostu po chodnikach jeździć nie wolno i policja zatrzymuje za to, piesi krzyczą na takich
W Poznaniu też krzyczą. A sami włażą na ścieżki rowerowe, bo te, prawie niczym nie różnią się od chodnika. Albo tworzy się idiotyczne ciągi pieszo-rowerowe, gdzie trzeba na każdym kroku ustępować pieszym bo mogą sobie iść całą szerokością drogi :/
aqvario napisał/a:
To dla mnie było niepojęte, bo w Polsce jak przejście dla pieszych nie ma świateł, to można i 10 minut stać, aż ktoś litościwie się zatrzyma i przepuści, w Anglii zatrzyma się pierwszy nadjeżdżający samochód...
Brawo! To jest kultura ;)
Lilka napisał/a:
Taaa... Jak wtedy, gdy szliśmy do sklepu, pogrążeni w rozmowie i zatrzymaliśmy się na chwilę... Skapnęliśmy się, że samochody z obu stron się zatrzymały i kierowcy czekają, aż przejdziemy na drugą stronę xD
ROTFL XD Serio? Ahhh, to zamyślenie xD Dobrze, że nie zaczęli trąbić, żebyście już przeszli xD
Drizzt napisał/a:
A nie, że jak chcę przejść to stoję i stoję, mimo że na wsi mieszkam. :P
Na wsi to czasem najgorzej, jak masz ruchliwą trasę przecinającą wieś na pół to tak jak piszę Aq, możesz stać kilkanaście minut aż się ktoś zlituje :/

aqvario napisał/a:
Rad, bo do długich tras potrzebowałbyś nowego roweru, z większymi kołami, a nie składaka. Wiem, że to prawie niemożliwe w twoim przypadku. :(
Dlaczego wszystkim nie pasują te małe koła? xD Przecież jedyne miejsce, w którym małe koło 'traci' względem dużego to łożysko, bo małe koło musi zrobić prawie półtorej obrotu, a duże tylko jedno. A poza tym to nie ma różnicy, przełożenie dobieram sobie zębatkami. Opory toczenia zmniejszam zwiększając ciśnienie w laczkach (szosowe mają po 10atm, ja w sumie dobijam do max 6-7atm - taka pompka...). No i mam dynamo, które też jednak hamuje. Jeśli przełożyłbym je do roweru o dużych kołach to też może o jakieś 40% zmalałyby na nim opory toczenia. Jednak wydaje mi się, że gorsze są opory powietrza przy >20kmh (np. jazda pod wiatr). Opory wiatru rosną wraz z kwadratem prędkości, a opory toczenia idą liniowo ;) Dlatego ideałem są rowery poziome, nawet na 20" kółkach rozwijają dużo wyższe prędkości - ale nie wiem czy odważyłbym się czymś takim wyjechać na drogę xD http://www.poziomy.cba.pl/coijak/szybkosc.htm Gdzieś posiałem adres stronki, na której miałem piękne wykresy ilustrujące wykresy oporów toczenia i aerodynamicznych...

Aczkolwiek w zeszłym roku w sierpniu już myślałem nad zmianą roweru... http://forum.hayate.pl/vi...p=261515#261515 Powód w linku. Zacząłem czytać nawet różne strony na temat szosówek, ale... odłożyłem zakup na miesiące jesienno-zimowe, bo ponoć miały być wtedy tańsze. A zimą nic ciekawego w moich okolicach nie było i w sumie tak to poszło w niepamięć. Przetestowałem jednak kolarzówkę mojego ojca z połowy lat 70' i nie byłem zachwycony. Brakowało mi miękkich przełożeń, ich rozpiętość była zbyt mała, a wydajność jazdy - taka jak na składaczku. Pamiętam, że 12km zrobiłem w 30minut a wróciłem zlany potem - miałem pozycję aerodynamiczną, jazda cały czas w dolnym chwycie i w sumie... nie mogłem złapać oddechu, a po powrocie bolała mnie szyja. Może to kwestia przyzwyczajenia, ale nie wygląda to zachęcająco. W sklepie rowerowym też gość mnie już od pół roku próbuje przekonać do jakiegoś nowego roweru mówiąc, że te dzisiejsze to zupełnie co innego niż te sprzed 30 lat, bo wtedy przewymiarowywali ramy i nie było to dobre dla ergonomii jazdy.

Grrrr, mam mętlik w głowie i brak odwagi, by od kogoś pożyczyć i zrobić sobie jazdę próbną >_<
 
 
klasycysta Shirou Noir
Ksysio ^^


Wiek: 27
Dołączył: 08 Lis 2007
Skąd: Stąd xD
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 21:15   

aqvario napisał/a:
Wszyscy wiedzą, że rowerzysta jest ważniejszy niż samochód i tyle. Także Shirou, polaków długa droga czeka, bo poza infrastrukturą trzeba sobie zmienić sposób myślenia, że ten #%$##$ zwalnia mój samochód i nie mogę przyspieszyć. To kierowcy samochodów muszą się zmienić :>

Jakby ten rowerzysta nie jechał tak na ograniczeniu do 70km/h, lub jakby nie jechał tak w ścisłym centrum miasta, gdzie paraliżuje w ten sposób i tak źle zorganizowany ruch pojazdów (przez skrzyżowanie przejeżdża mniej samochodów generując korek na poprzednim skrzyżowaniu), to cacy. Na swoich wewnętrznych drogach osiedlowych też jeżdżę bez słowa za rowerami. Poza jednym wyjątkiem - jak mnie wkurzą bez żartów.

Ostatnio jedna babka (lat ok. 30) jechała sobie ok. pół kilometr przede mną i ani myślałem ją wyprzedzać. I to pomimo, że jechała asfaltem, a wzdłuż BYŁA DROGA ROWEROWA, po obu stronach jezdni... Ot, mój region, mi się nie spieszyło. I nagle, bez machnięcia ręką, zjechała sobie w prawo w uliczkę, dość ostro. Myślę sobie - spoko, pojechała, wyprzedzę. Zaczynam przyspieszać, a ona... wróciła na tor jazdy. Oczywiście pod moje koła. I w tym momencie było auto z naprzeciwka. Zaheblowałem hamulcami, dałem radę. Kawałeczek dalej ją podgoniłem, zrównałem się, otwieram okno:
- Wie Pani co, tutaj obok jest droga rowerowa, czemu Pani nią nie jedzie, też jest z asfaltu...
- Ale ona jest krótka, a ja jadę dalej. Nie ma sensu na nią wjeżdżać!
- No dobrze, niemniej jednak zgodnie z przepisem powinna Pani z niej korzystać w pierwszej kolejności, szczególnie jadąc z daleka.
- I co jeszcze?
- I to, że mogłaby Pani też nie wjeżdżać mi prosto pod koła.
- Ależ ja nie wjeżdżam!
- Rozumiem, i przed chwilą wcale Pani nie zjechała w boczną uliczkę, żeby nagle odbić prosto przed moje auto? Pani sobie zdaje sprawę, że mogłem Pani zrobić krzywdę?
- To trzeba było zachować odstęp, a nie jechać jak wariat!
- Jadę za Panią od dobrego pół kilometra, wzdłuż drogi rowerowej, nie wyprzedzam, nie robię Pani problemów. Niech już się Pani nie ośmiesza. Do widzenia.
- Hmpf! [foch]

Pomijam, że owszem, mogłem ją wyprzedzić. Po prostu nie chciało mi się, wolałem sobie puścić auto (miałem otwarty dach :D Tak, mam cabrio :P) na dwójce i spokojnie turlać się za nią - byłem ledwie 2 km od domu i sobie słuchałem przyjemnego utworu w radiu. I jak tu z takimi gadać, jak zamiast drogą rowerową jadą ulicą, nic do nich nie przemawia i w dodatku nawet jadąc za nimi grzecznie bez stwarzania zagrożenia (nikt mi nie każe wyprzedzać), "zabezpieczając im tyły" przed innymi pojazdami (których nie było :D) można się o nich rozbić przez ich głupotę...

aqvario napisał/a:
w Anglii zatrzyma się pierwszy nadjeżdżający samochód...

Znam. Popieram. I sam tak robię. A ostatnio za to, że zatrzymałem się na zielonej strzałce (to coś podobnego - bo nikt się nie zatrzymuje, mimo, że przepisy dają nakaz [tak, w przypadku przejść dla pieszych, pieszy ma pierwszeństwo i też należy się PRZEPISOWO zatrzymać, ale nie ma za to kar pieniężnych chyba]) mój samochód był śledzony, po czym napluto mi w twarz. Oto, jak kończy się kulturalna i przepisowa jazda w Polsce. Gdyby nie mój wstręt do łamania przepisów w centrum miasta (poza jednym - ograniczeniem prędkości w miejscach, gdzie jest bezsensowne - np. długa jednokierunkowa prosta bez chodnika i ograniczenie do 40...) to bym dawno przestał tak jeździć i zaczął jak inni - żeby mi nie pluto w twarz. Tak się generuje coraz gorszych kierowców...

I jeszcze jedno. W Polsce jest jakaś tradycja stania sobie na pasach bez chęci do przejścia. Albo z chęcią do przejścia, ale zapominając o tym. Np. ostatnio. Jakaś babka doszła do pasów i się rozgląda. Widzę ją ze 100 metrów - więc spokojnie dojeżdżam, już z daleka jej się kłaniam, że może przejść. Stoi. Ja staję. Ona stoi, patrzy na mnie. Pokazuję, że może przejść. Patrzy na drugą stronę. Nadal stoi. Nic tam nie jedzie. Ja się patrzę, ona patrzy znowu na mnie. Nic, żadnego gestu, w ogóle nie rusza. No to ruszam. Przejeżdżam, patrzę w lusterko, ten za mną jeszcze nie ruszył - i całe szczęście, bo babka wlazła na jezdnię zaraz za mną. W T F?!

No, to tyle.
_________________

 
 
konserwatysta aqvario
Hayate Team
Jego mackowatość


Wiek: 42
Dołączył: 07 Sie 2006
Skąd: Z innego wymiaru
Wysłany: 30 Lipiec 2011, 22:27   

Shirou Noir napisał/a:
Jakby ten rowerzysta nie jechał tak na ograniczeniu do 70km/h, lub jakby nie jechał tak w ścisłym centrum miasta, gdzie paraliżuje w ten sposób i tak źle zorganizowany ruch pojazdów (przez skrzyżowanie przejeżdża mniej samochodów generując korek na poprzednim skrzyżowaniu), to cacy. Na swoich wewnętrznych drogach osiedlowych też jeżdżę bez słowa za rowerami. Poza jednym wyjątkiem - jak mnie wkurzą bez żartów.
W Cambridge i Nottingham, gdzie byliśmy, uliczki są tak wąskie, że w jedną stronę może często jechać jeden samochód, a z przeciwnej strony samochody muszą się chować za te parkujące i migają światłami - teraz ty jedziesz. W ścisłym centrum miasta. Chodniki mają po 80cm szerokości, a kierowcy grzecznie jadą za rowerami. Taka kultura, Shirou, wybacz, znak maksymalnej prędkości nie ma znaczenia. Na każdej ulicy, nawet większej, są zwężenia na ulicy, aby dwa samochody nie zmieściły się obok siebie. Prawie przed każdą wsią są zwężenia na jezdni, aby nie można było wjechać z pełną prędkością między domy, jak będę miał chwilkę, to pstryknę zdjęcie.

I niestety masz rację - na głupotę nic się nie poradzi... A ta dotyka wszystkich, i rowerzystów, i pieszych, i kierowców. Czasem ma się ochotę płakać :/
_________________
Cross: Bez okularów czuję się jakby oczy mi zabrano. xP
Willfred: Bo za bardzo na nich polegasz. Zamknij oczy i zacznij macać xDD
Aqvario: Witajcie w świecie tentacles! :D


Do mangi nie można podchodzić jak do kochanki - nie można się pieprzyć z każdą stroną!


 
 
klasycysta Urtica
Hayate Team
chaptergiver


Wiek: 22
Dołączyła: 25 Sie 2008
Wysłany: 3 Sierpień 2011, 17:54   

a ja dzisiaj wsiadłam na rower po raz pierwszy od... 8 lat? (nie liczę krótkich wycieczek do sklepu)

przejechałam 25 km
w międzyczasie nieskutecznie próbowano mnie zabić przynajmniej 4 razy

najlepiej pamiętam oczywiście ostatni raz, ponieważ pan podjeżdżał do drogi głównej i chciał skręcić w lewo (nie sygnalizował tego), ja jadę właśnie główną z lewej strony, widzę, że patrzy w moją stronę, wiec dochodzę do wniosku (naiwnie), że mnie widzi, ale on nie zwalnia bo widzi tylko i wyłącznie przerwę w autach, w którą może się wcisnąć, żeby włączyć się do ruchu;
dopiero jak mi zajechał drogę, to mnie z zaskoczeniem zauważył
przeżyłam :)

ale w mieście byłam wzorowym rowerzystą :) normalnie nikt nie mógłby mi niczego zarzucić :)
_________________

 
 
doktryner Drizzt
Hayate Team
Malkontent


Wiek: 24
Dołączył: 18 Kwi 2011
Skąd: wziąć produktywność?
Wysłany: 24 Październik 2011, 20:12   

Wujku Radzie dobra rada, co mi radzisz czynić, gdy niezbyt radośnie spostrzegłem, iż złamał mi się bagażnik w Radzie (das Rad z niem. rower)? Byłbym rad za radę ;D
hłe hłe. Taki mały joke. Niestety nie z tym bagażnikiem. ; /
_________________
◥▶̸̱◀◤
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 24 Październik 2011, 20:22   

Jeśli będzie taka potrzeba to Lil może te dwa posty dokleić do tematu o rowerach ^^

Otóż ostrzegałem już nieraz o słabości bagażników ;P

Bagażniki z reguły są przewidziane do przewożenia ładunków do 20kg na górze bądź trochę więcej jeśli są one umieszczone w sakwach i rozłożone równomiernie. Podejrzewam, że tak nie było xD
W którym miejscu Ci się złamał? Tuż przy przednim mocowaniu, czy na prętach pośrodku/z tyłu?
Przypadek, gdzie pęka z przodu w miejscu przewężenia na dwie śruby jest najczęstszy, gdyż miejsce to jest osłabione przez otwory na owe śruby. Każdy z moich bagażników przechodził wzmocnienie spawami zanim był instalowany w rowerze. Jeśli masz bagażnik aluminiowy - to lipa, dość drogo może wyjść spawanie i musisz szukać kogoś kto ma do tego odpowiedni sprzęt.
Jeśli masz stalowy, to jest łatwiej, ja spawałem zwykłymi elektrodami, całkiem nieźle mi szło. Koszt nowego bagażnika Made in China to około 15zł, takie z nazwą firmy to około 40zł, lepsiejsze mogą kosztować z 80zł.
Wybór należy do Ciebie. Ja połamałem już na amen dwa bagażniki, a dwa kolejne jakoś odratowałem i na zmianę używam, gdy któryś chlaśnie. A mam właśnie te za 15zł tylko z moimi wzmocnieniami ^^
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
doktryner Drizzt
Hayate Team
Malkontent


Wiek: 24
Dołączył: 18 Kwi 2011
Skąd: wziąć produktywność?
Wysłany: 24 Październik 2011, 20:38   

No pękł właśnie z przodu, na szczęście jest stalowy, także jakoś dam radę, znajomy zna się na spawaniu. ;]
_________________
◥▶̸̱◀◤
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 24 Październik 2011, 20:40   

Jak chcesz, mogę wrzucić zdjęcie jak u mnie to wygląda ^^ Może artystycznie nie jest pięknie, ale na pewno jest mocniejsze ;)
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
doktryner Drizzt
Hayate Team
Malkontent


Wiek: 24
Dołączył: 18 Kwi 2011
Skąd: wziąć produktywność?
Wysłany: 24 Październik 2011, 20:44   

Jak masz pod ręką to czemu nie, no chyba, że masz specjalnie robić ;P
_________________
◥▶̸̱◀◤
 
 
doktryner rad:
Hayate Team


Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2008
Skąd: Poznań
Wysłany: 24 Październik 2011, 21:00   


Na szybko zrobiłem.
W dolnej części była cieniutka blaszka dospawana i w tej części były otwory, słabe to było. Dospawałem kawałek pręta o podobnej grubości, co bagażnik.
Ważne, żeby potem to w miarę ładnie oszlifować na szlifierce/pilnikiem i pomalować, coby nie rdzewiało, choćby lakierem bezbarwnym.
_________________
Laureat nagrody Złotej Łopaty za odkopywanie zapomnianych tematów, ufundowanej przez Lilkę
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 18